[Manga, też książka] „Fire Force”| Atsushi Ohkubo (1-5)


Demon, który chce zostać bohaterem.

Być może lubię strażaków. Być może, gdy widzę strażaka na okładce to od razu biorę książkę do ręki. Być może strażacy są zajebiści... wróć. Są zajebiści tak po prostu. Kiedy wydawnictwo Waneko zapowiedziało mangę „Fire Force” byłam w ognistym raju. No cóż, być może moja obsesja na punkcie strażaków jest niepoprawna, ale nie zamierzam tego zmieniać.

FABUŁA

Specjalnie Siły Przeciwpożarowe zostały zwołane, aby zmniejszać szkody, jakie wywołuje zjawisko „ludzkiego zapłonu”, kiedy to człowiek tak po prostu staje w płomieniach. Zazwyczaj zneutralizowanie go, oznacza po prostu zabicie podczas odmawiania szybkiej modlitwy, aby dusza mogła trafić do raju. Shinra Kusakabe przezywany przez rówieśników „Demonem” wstępuje do SSP, aby zostać bohaterem. Bohaterem, którego obiecał swojej mamie przed jej śmiercią. Szybko jednak okazuje się, że SSP to nie tylko gaszenie ludzkich pożarów. Ósmy oddział został powołany do zacznie ważniejszej roli, która dla Kusakabe staje się jednym z głównych motorów, aby walczyć o lepsze jutro. Naszym bohaterom przyjdzie walczyć nie tylko z ogniem. Walka z piątym oddziałem SSP rozpoczyna się nagle, a kończy wynikiem, którego żaden z członków ósmego oddziału wcześniej się nie spodziewał. Shinra pokazuje, że nie tylko urodził się do bycia strażakiem, ale też, że potrafi wyciągnąć informacje od ludzi, którzy nie przepadają za dzieleniem się nimi z innymi. Piąty oddział zostaje sojusznikiem ósmego, a kiedy zgoda między tymi dwoma zaczyna panować, Shinra i Arthur postanawiają udać się na przeszpiegi do pierwszego oddziału SSP.
Prawda, jaką przyjdzie im odkryć będzie nie tylko brutalna, ale też niebezpieczna dla całej ludzkości. A przede wszystkim Shinra pozna informację, która zmiażdży go wewnętrznie.

OPRAWA GRAFICZNA

Kreska jest dość gruba i ostra w tej mandze, a główny bohater ma dziwny nawyk do uśmiechania się w stresujących go sytuacjach. Wszystko to jest naprawdę śmieszne i dobrze pomyślane, aczkolwiek właśnie ten uśmiech jest nieco... niepokojący. Muszę przyznać, że zostało to narysowane świetnie i mimo że w momentach uśmiechu dziwne ciarki pojawiały mi się na plecach to manga „Fire Force” przedstawia się super. Zostały oryginalne obwoluty, pod którymi na tylnej części okładki kryje się karta bohaterów, którzy są w fabule historii. Nie ma za dużo tekstu w dymkach, co mi osobiście bardzo odpowiada, są za to dynamicznie narysowane sceny walk, które rozbudzają wyobraźnię. Tutaj wszystko zdecydowanie na plus, z lekkim niepokojem.

OPINIA OGÓLNA

Chciałam napisać, że pięć tomików to zdecydowanie za mało, aby sięgać po tę mangę. Kiedy zamknęłam ostatni tomik, który posiadałam byłam zła, że nie mogę kontynuować tej historii dalej. W Polsce zostało wydanych osiem części, zaś za granicą właśnie tworzy się dwudziesta ósma. Bardzo proszę o ciut szybsze wydawanie, bo NIE DA SIĘ usiedzieć w spokoju na miejscu, w oczekiwaniu na dalsze losy Shinry i jego oddziału SSP. „Fire Force” to manga, która przyciąga mnie dosłownie wszystkim. Od strażaków (a jakżeby inaczej), po ludzki zapłon, przez strukturę oddziałów SSP i tego, co poszczególne z nich kryją w swoich wnętrzach. Zdecydowanie dalej chce odkrywać kolejne tajemnice z Shinrą i poznawać nowych bohaterów. I w zasadzie mogłabym to napisać już po skończeniu pierwszego tomiku, który kupił mnie od razu, a każdy kolejny (póki się nie skończyły) był czystą przyjemnością. Zatem jeżeli lubicie strażaków, a jeszcze bardziej lubicie mangi to „Fire Fore” jest dla Was pozycją idealną.

Za tomiki do opinii dziękuję wydawnictwu Waneko. 

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz