„100 wesel i zaginięcie” - Magdalena Kubasiewicz


Emilka po raz drugi na tropie.

Magdalena Kubasiewicz to autorka, która odnajduje się w różnych gatunkach. Z jednej strony czytam fantastykę od niej i jestem zauroczona, z drugiej biorę kryminał, który wciąga mnie od pierwszego rozdziału. Nie wiem, jak autorka to robi, ale bardzo mi się to podoba i oby tak dalej!
Pamiętacie jeszcze „50 wesel i pogrzeb”? Brzeska powraca!

Tym razem Brzeska miała mieć pierwszy wolny weekend od dłuższego czasu. Chciała odpocząć, wyspać się i może poobrabiać zdjęcia, które wykonała na ślubach. Jednak jej przyjaciółka Natalia miała inne plany na weekend Emilki. Zaproponowała, aby Brzeska robiła zdjęcia, jako ukryty fotograf na ślubie znajomej. To miało być setne wesele jako fotograf dla Emilki... widząc prosząca minę przyjaciółki, Brzeska w końcu uległa.
Nie sądziła jednak, że wesele okaże się być dla Natalii początkiem tragicznego końca.
Natalia wychodzi z wesela, a kiedy kolejnego dnia nie wraca do domu Emilia zaczyna podejrzewać, że przyjaciółce mogło stać się coś złego.
Kilka dni później policja znajduje ciało innej dziewczyny. Wszystko zaczyna wskazywać, że Natalia padła ofiarą tajemniczego adoratora, a przez udział w śledztwie Emilia jest teraz na celowniku „łowcy z Krakowa”.

Znowu się wkręciłam. Emilia Brzeska to dopiero ma przygody! A przecież jest tylko (albo aż) fotografką na ślubach. Stało się podobnie, jak przy „50 wesel i pogrzeb”, wciągnęłam tę historię za jednym razem. I nie żałuję!

Magdalena Kubasiewicz robi nam szybkie wejście do historii. Wstęp wciąga, a chwilę później, zanim się obejrzymy mamy już podejrzaną sprawę, którą ktoś musi rozwiązać. Tylko kto? No jak to, oczywiście że Brzeska. W zasadzie to powinnam napisać „Brzeska na tropie”, bo właśnie tak odczułam tę książkę.

Bawiłam się świetnie podczas lektury drugiego tomu. Emilia nie straciła rezonu i ciekawości, które pokazała w pierwszym tomie. Wręcz przeciwnie, Magdalena Kubasiewicz pokazała, że klątwa drugiego tomu jej nie straszna i „100 wesel i zaginięcie” wyszło nawet lepiej, niż pierwszy tom.
Mamy tu o wiele więcej postaci, które biorą udział w śledztwie i historii toczącej się w książce. Poszlaki rzucane nam, niczym ochłapy są tutaj jeszcze lepiej przemyślane, a odgadnięcie rozwiązania wcale nie było takie proste.

Jestem szczerze zauroczona tym cyklem. Mam nadzieję, żę autorka ma kolejne pomysły na pozycje z Emilką w roli głównej, bo nie chce się jeszcze rozstawać z tą dziewczyną. No i w sumie, warto byłoby w końcu uporządkować życie prywatne młodej fotografki. Może jakiś kryminał z podejrzanym narzeczonym w roli głównej?

Pióro autorki jest lekkie i przyjemne. Przez książki Magdaleny Kubasiewicz się po prostu płynie. A jak już zacznie się kolejną historię, to można się oderwać dopiero, jak skończy się całą lekturę. Także polecam zarezerwować sobie trochę więcej czasu, jeżeli podejmujecie się przeczytania tej pozycji.

„100 wesel i zaginięcie” to kolejna świetna książka od Magdaleny Kubasiewicz. Czekam na więcej Brzeskiej i kolejnych spraw, które będzie rozwiązywać. I przy okazji polecam pamiętać, że kwiaty nie zawsze są dobrym prezentem. Szczególnie..., jeżeli chwilę później pokryją się krwią.

Za książkę do opinii dziękuję wydawnictwu Czarna Dama.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz