„Tkająca Wiatr” - Julie Johnson


Idzie huragan.

Wydawnictwo Zysk i s-ka sięgnęło po książkę, którą od dawna miałam na swojej liście TBR, ale nie było czasu po nią sięgnąć. „Tkająca Wiatr” to pierwszy tom póki co dylogii „Władza Reliktów”. Druga część zapowiedziana jest na kwiecień 2026.

Anwyvn jest podzielone przez wojnę. Ale nie to spędza sen z powiek mieszkańców, a plaga maegii. Półelfy, tacy jak Rhya Fleetwood są zabijani na miejscu, za to że mają szpiczaste uszy. Jednak egzekucję Rhyi przerywa niespodziewany wybawca, jeszcze bardziej przerażający, niż jej niedoszli zabójcy – tajemniczy dowódca Scythe. Pojmana i uwięziona przez nowego, nieznanego wroga Rhya przemierza jałowe pustkowia Norlandii. W trakcie drogi do celu, który zna tylko jej towarzysz, półelfka zaczyna odkrywać prawdę na temat swojego porywacza, zarazy, a przede wszystkim – swojego przeznaczenia i tajemniczego znamienia, jakie ma na ciele.
Szybko okazuje się, że Rhya należy do jednego z czterech potężnych Reliktów, które mogą przywrócić równowagę maegii.
Jednak opanowanie mocy wiatru nie należy do najłatwiejszych, szczególnie dla Rhyi, która wychowywana była w duchu bycia uzdrowicielką.
Na domiar złego w obecności Scythe, Rhya czuje, że nie tylko dana jej moc jest trudna do ogarnięcia, ale też jej własne serce.

Zanim przejdę do opinii „Tkającej Wiatr”, chcę zwrócić uwagę na fenomenalne polskie wydanie tej pozycji. Wydawnictwo Zysk i s-ka nie dość, że szarpnęło się na twardą oprawę, to jezcze dodali barwione brzegi ze wzorem chmur i linii, które mogą sugerować znamię głównej bohaterki. I to wszystko za całkiem przyzwoitą cenę, jak na takie dopieszczenie szczegółów. Zdecydowanie jest to książką, której nie wstyd kupić dla fana fantastyki na prezent, albo po prostu dla siebie. Też na prezent, bo dlaczego nie?

„Tkająca Wiatr” to opowieść o miłości, magii i starożytnej przepowiedni, która może uratować lub skazać świat na zagładę. Zostajemy wrzuceni na głęboką wodę i razem z Rhyą zaczynamy poznawać świat. Półelfka jest zupełnie nieświadoma tego, kim tak naprawdę jest i co potrafi, a jej celne strzały z łuku składa na karb umiejętności, nie zaś pomocy wiatru, którym nieświadomie kieruje.

Książka rozwija się wolno. A kiedy piszę wolno, mam na myśli naprawdę powolną akcję, w której przez długi czas nic się nie dzieje, poza odkrywaniem kilku sekretów i ciągłą wędrówką. Choć nie czytałam „Władcy Pierścieni” odnoszę wrażenie, że mogłabym tę „powolność” porównać właśnie do tolkienowskiej historii. Albo do „Koła Czasu” Roberta Jordana, gdzie też przez długi czas niewiele się dzieje, ale jednak coś czasami zamajaczy z akcją.
Niemniej jednak Julie Johnson pisze swoją powieść w taki sposób, że nie można odłożyć tej pozycji, ani narzekać na nudę (nawet jeżeli jest powolna). W zasadzie sama jestem w szoku, że jak usiadłam do „Tkającej Wiatr” to łyknęłam ją w kilka godzin.

Podejrzewam, że autorka dążyła do tego, aby czytelnicy wzdychali do Scythe. I faktycznie... podobał mi się przez pierwsze rozdziały. Jego tajemiczość, milczenie i pewność siebie. Ale potem pojawił się inny bohater, który okazał się być o niebo lepszy od Scythe w każdym momencie. A przede wszystkim nie robił z siebie groźnego, tylko był rozgadany i śmiało mogę napisać, że też i wyjątkowo sympatyczny, jak na to kim się później okazał. Mam nadzieję, że w drugim tomie będzie go znacznie więcej, bo to on jest moim ulubieńcem. I najważniejsze – ŻE NIE UMRZE. Musicie bowiem wiedzieć, że prawie wszyscy bohaterowie, do których w książkach fantastycznych mam słabość umierają.

„Tkająca Wiatr” to książką, która każdy fan fantastyki powinien przeczytać. Jeżeli chcecie zostać zabrani w świat elfów, żywiołów i wojny, której losy są nieznane to zdecydowanie jest to lektura dla Was. Tak po prawdzie miałam nadzieję, że drugi tom już wyszedł na zagraniczny rynek, bo chciałam zgrabnie przeskoczyć z pierwszego na drugi, ale niestety dopiero podczas pisania tej opinii dowiedziałam się, że trzeba czekać. To czekam. Z niecierpliwością. Wam zaś polecam przeczytać "Tkającą Wiatr"!

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com