„The hook – up experiment” - Emma Hart


Znajcie moje poświęcenie.

Mam ostatnio szczęście do bubli. Autentycznie. 
Biorę książkę, czy to po polsku, czy po angielsku, którą już trzymam długo na półce/czytniku i zaczynam czytać, a podczas lektury zastanawiam się, jak mogłam chcieć to kupić... skoro lektura jest drogą przez mękę.
Przyznam szczerze, że po Emmie Hart spodziewałam się znacznie lepszej pozycji, szczególnie, że „Miss Mechanic” bardzo mi się podobał. Wyszło, jak zwykle.

Peyton Austin jest dziewczyną o specyficznej pracy. Dziewczyna posiada stronę internetową, na której dobiera kobiety i mężczyzny w pary, według ich preferencji, aby mogli się spotkać na randce i poznać. Może niekoniecznie po to, żeby ze sobą być, ale ku chwili przyjemności, jak najbardziej. Jej brat, Dominic nie wierzy, że „seks bez zobowiązań” w takim wypadku jest możliwy i pewnego dnia po obiedzie składa Peyton propozycję – z wybranym przez niego, bądź jej przyjaciółki mężczyzną, prześpi się trzy razy i nie zakocha się w nim. 
Stawia całkiem niezłą sumkę na szalę, a Peyton po dłuższym zastanowieniu stwierdza, że zgadza się na ten zakład. 
Kiedy przychodzi na pierwszą randkę do restauracji, gdzie ma najpierw ze swoim wybrankiem zjeść kolację, okazuje się, że to jej były chłopak, który poniżał ją w szkole, gdy byli młodzi.
Austin już chce odchodzić, ale Elliott Sloane zatrzymuje ją i prosi, aby porozmawiali.
Rozmowa kończy się... na seksie.
A chwilę później Peyt dowiaduje się, że jej ex- chłopak ma trzyletnią córkę, którą wychowuje sam.

Nawet jeżeli historia wydaje się Wam być ciekawa, to śpieszę powiadomić, że nie jest. Jest nudna. 
Sam pomysł może i zapowiadał się bardzo dobrze, ale został przedstawiony w bardzo monotonny sposób, a niektóre żarty, jakie mamy okazję czytać w „The hook- up experiment” są zwyczajnie niesmaczne. 

Doskonale wiem, że nie można oczekiwać cudów po książce na dwieście stron, aczkolwiek znam takie autorki, które na tej ilości stron potrafią wyczarować cuda. 
Emma Hart nie potrafi. 

O bohaterach wspominać nie będę, bo nie możemy poznać ich bardziej, ze względu na ich krótką historię. Generalnie w tej pozycji nic nie gra. Jest nudna, nieciekawa, oklepana i beznadziejnie napisana. Niby coś powinno się zadziać, kiedy dziadkowie Bri chcą odzyskać prawnie opiekę nad wnuczką, ale niestety nie wypaliło to, ani trochę.

Ale!
Jest jeden plus. Mianowicie córka Elliotta – Briony to świetna dziewczynka. 
Sposób w jaki autorka opisała tę trzylatkę oraz jej odzywki są naprawdę śmieszne i to jedyna naprawdę humorystyczna rzecz w tej książce. 

Nie będę się rozpisywać, bo to nie ma sensu.
Chciałam Was tylko przestrzec, przed czytaniem tej pozycji, bo zwyczajnie nie warto.

„The hook- up experiment” to książka, która opowiada historię pobocznych bohaterów, których mamy okazję poznać w „ The Upside to being single”. Nie czytałam tej, nazwijmy to „głównej” pozycji, ale jakoś nie ciągnie mnie też do niej. Szczególnie po takiej słabej nowelce. 

Kończąc, planowałam napisać dla Was recenzję dwóch książek od razu, gdyż seria „The Experiment” ma dwa tomy, z czego drugi opowiada o bracie Peyton, wspomnianym wcześniej Dominicu, ale po tej jednej lekturze, wystarczy mi na jakiś czas Emmy Hart. 
Mimo tego, co napisałam wyżej „Miss Mechanic” dalej Wam polecam. To akurat tak „jasna strona mocy książek Hart”.

Po drugiej stronie okładki

7 komentarzy:

  1. Przyznam, że bałabym się dotknąć książkę z taką okładką :D A bardziej serio, też mi się trafiają buble, niestety, ale staram się je przeczytać, bo zawsze mam nadzieję, że jednak coś mnie w danej książce urzeknie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też się starałam. Obecnie coraz częsciej rzucam książki, kiedy po 50-60% nic się w nich nie dzieje.

      Usuń
  2. Rzeczywiście opis fabuły wydaje się ciekawy, chociaż ten układ jest trochę dziwny. :D No szkoda, że pomimo ciekawego pomysłu książka jednak okazała się nijaka i nudna. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajj, raczej sobie odpuszczę czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rzadko czytam coś po angielsku, ale książka rzeczywiście dobrze się zapowiadała. Szkoda, bo nawet ciekawy pomysł, który jeszcze nie został aż tak przeżarty w romansach. Skoro było nudno to szkoda. Oby jak najmniej takich na rynku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie przeczytam tym bardziej że nie polecasz :)

    OdpowiedzUsuń