Całe życie interesowałam się piłką nożną. W sumie interesuję się nią dalej w
dużym stopniu. Jednak stwierdziłam, że czas poszerzyć horyzonty i tym oto
sposobem sięgnełam po książkę opowiadającą o najlepszej drużynie w historii NBA
– Chicago Bulls.
Wyobraź sobie, że
znajdujesz się w szatni Chicago Bulls tuż po zdobyciu przez Byki mistrzostwa. Że w
kasynie w las Vegas grasz w kości z samym Dennisem Rodmanem. Że
rozmawiasz przy piwie z Michaelem Jordanem, który przed
chwilą zdobyl 69 punktów. Że widzisz, jak Scottie Pippen w trakcie meczu
rzuca krzesłem.
Wieloletnia dominacja najlepszej drużyny NBA w
historii, z pewnością skrywa niejeden skeret lub anegdotę. Nie może być inaczej, gdy grają ze sobą takie gwiazdy
jak Michael Jordan, Dennis Rodman, Scottie Pippen i wielu innych. Rąbka
tajemnic skrywających się za Chicago Bulls odkrywa wieloletni dziennikarz Kent McDill. W jego książce "Gdyby ściany
mogły mówić” opisuje przeróżne wydarzenia z życia Byków oraz swojego. Przez 11 lat towarzyszył on drużynie
z wietrznego miasta we wszystkich meczach, podróżach, jako akredytowany
dziennikarz miał dostęp do szatni byków i i samych zawodników.
Jeśli oczekujesz w tym wypadku książki historycznej możesz się
solidnie zawieść. Książka składa się z krótkich (3-4 strony) rozdziałów, a
każdy z nich jest osobną historią lub anegdotą. Autor zaburza chronologię
między kolejnymi rozdziałami , często skacząc między różnymi latami.
Przeplatając ze sobą pamiętne chwile z wygrywanych meczy lub tytułów
mistrzowskich z wydarzeniami dziejącymi się w szatni. Wspomina też o rozmowach,
które miały miejsce na prywatnych
spotkaniach z zawodnikami. Autor zabiera nas w nieznane miejsca, miejsca w
które zwykły zjadacz chleba nie ma wstępu. Pokazuje nam życie Bullsów, reakcje
na wygrane oraz emocje po przegranych meczach.
Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem. Łatwo się odnaleźć
w historii mistrzowskiej drużyny z Chicago nawet jeśli się nie jest fanem Byków
lub samej koszykówki. Dla wielu fanów Chicago Bulls przeczytanie tej książki
jest niezwykłą okazją do poznania swoich ulubionych koszykarzy z zupełnie innej
perespektywy, niż do tej pory. Natomiast osoby, które o Bykach wiele nie
słyszały będą się mogły zapoznać z historią drużyny, która w latach 1991-1998,
aż 6 razy zdobywała mistrzostwo NBA.
Niestety lektura ma również swoje wady. Trochę za mało w niej samej
historii drużyny. Drażniło mnie także, częste gubienie chronologii. Już
pomijam, że jeden rozdział zaczyna się w 1991 roku, a następny opisuje jakieś
wydarzenie z 1988 roku. Sporej części
anegdot brakuje jakieś puenty lub pazura. Nie umniejsza to ich wartości w
przedstawieniu na przykład jakiegoś zawodnika w innym świetle. Czułam jednak
niedosyt. Brak charakteru. Oczywiście, może to też być spowodowane tym, że
sięgnełam po tę pozycję z czystej ciekawości, aby dowiedzieć się czegoś nowego,
bo fanką koszykówki nigdy nie bylam.
Książkę z całą pewnościa mogę polecić fanom Chicago Bulls. Dla nich jest to pozycja niemal obowiązkowa. Natomiast, gdy nie interesujesz się koszykówką, a NBA to dla ciebie nieodgadniony skrót, który musisz google’ować, możesz sie dobrze bawić przy tej lekturze, ale nie gwarantuję wielkich emocji.
Książkę z całą pewnościa mogę polecić fanom Chicago Bulls. Dla nich jest to pozycja niemal obowiązkowa. Natomiast, gdy nie interesujesz się koszykówką, a NBA to dla ciebie nieodgadniony skrót, który musisz google’ować, możesz sie dobrze bawić przy tej lekturze, ale nie gwarantuję wielkich emocji.
„Gdyby ściany mogły mówić” nie jest książką od której nie można się
oderwać,ale jeżeli masz chwilę czasu i nie wiesz gdzie się podziać, to
wartosięgnąc i przeczytać parę króciutkich rozdziałów.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN.
Laure