Jackie Chan w książkowej wersji?
Wydawnictwo Zysk i s-ka sięgnęło po klasyczne fantasy z chińską tradycją sztuk walki. Wesley Chu i jego „Sztuka Proroctwa” jest pierwszym tomem trylogii „The War Arts Saga”. Czy historia ta ma potencjał taki, jaki zapowiada?
Każda wielka historia ma swój początek w proroctwie. Według tej przepowiedni to Wen Jian miał być bohaterem – wybrańcem, który obali Wiecznego Chana, nieśmiertelnego boga-tyrana, i ocali królestwo. Wychowany w luksusie, czczony zanim zdążył stawić czoła pierwszemu wrogowi, Jian wydawał się stworzony do wielkości.
Jednak los postanowił napisać inną opowieść. Gdy proroctwo zawodzi, a sam Jian musi uciekać przed przeznaczeniem, zaczyna się prawdziwa podróż – pełna nieoczekiwanych zwrotów i niezwykłych postaci, które spotka na swej drodze. Taishi, legendarna mistrzyni sztuk walki, sądziła, że jej dni chwały dawno minęły. Sali, lojalna wojowniczka, staje przed dylematem dochowania wierności wobec przywódcy, który odszedł. I wreszcie Qisami, szalona zabójczyni, dla której odbieranie życia jest nie tyle koniecznością, co przyjemnością.
W obliczu zdrady, chaosu i własnych wątpliwości Wen Jian będzie musiał odnaleźć w sobie siłę, by stać się kimś, w kogo już nikt – nawet on sam – nie wierzy. Prawdziwym bohaterem.*
„Sztuka Proroctwa” to opowieść, która z początku nie porywa. Dużo się dzieje, ale niekoniecznie z głównym bohaterem. Mamy tutaj całkiem sporo postaci, a każda z nich ma swoją własną misję i rolę do wykonania w fabule.
Historia jest zawiła, prowadzi przez wiele intryg i sekretów, które mają za zadanie uśpić czujność czytelnika, a potem uderzyć znienacka i sprawić, że lektura nas zaskoczy i wciągnie ponownie.
A to ponowne wciąganie się przydaje, ponieważ czasami wieje nudą.
W „ Sztuce Proroctwa” jest dużo dialogów, które mją prowadzić opowieść, chociaż mam nadzieję, że w drugim tomie będzie więcej opisów.
Bohaterką, która zdoobyła moje serce jest starsza pani Taishi. Ileż ta kobieta ma werwy, energii i charyzmy. Co więcej, uważam że jest ona nawet lepiej poprowadzona, niż głwny bohater.
Sam Jian to jeszcze dzieciak, zatem wiele jestem mu w stanie wybaczyć. Mam nadzieję, że ogarnie się w drugiej części.
„Sztuka Proroctwa” to prawdziwe fantasy, bez bajki w środku. A dodatnie do tego chinskiej tradycji sztuk walki wyszło genialnie, a prpzy okazji sprawiło też, że pozycja ta jest oryginalna. Jeżeli szukacie czegoś lepszego, niż „Wojny Makowe” to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę pozycję i sami sprawdzić, że Wen Jian obali Wiecznego Chana.
*opis ze strony wydawnictwa
