Brytyjska przygoda.
Po sukcesie „The Deal” na Amazon Prime świat książkowy oszalał na punkcie Elle Kennedy. Wydawnictwo Zysk i s-ka zaś sięgnęło po inna książkę tej autorki, a mianowicie „Rok w Londynie”, która jest historią zamkniętą w jednym tomie.
Czy pozycja zupełnie niezwiązana z hokejem i sportem ma szansę przebić się przez szał na „Off Campus”?
Poznajcie Abbey Bly, dziewczynę która w końcu ma okazję zacząć oddychać pełną piersią. Abbey bowiem, dostała się na studia do UK, a jej nadopiekuńczy ojciec nie jest z tego powodu zadowolony. Wręcz przeciwnie, niebywale martwi się o córkę, która jest jego oczkiem w głowie.
Nawet fakt, że Abbey będzie mieszkać z dziewczynami nie sprawia, że Gunner Bly, dawna gwiazda rocka jest spokojniejszy.
Kiedy dziewczyna wchodzi do nowego mieszkania, które ma się stać jej domem na najbliższy rok, szybko okazuję się, że współlokatorki wcale nie są współlokatorkami.
A współlokatorami.
Z początku nie wie, co zrobić i w którą stronę wykonać ruch, ale końcem końców postanawia zostać na miejscu.
W domu panuje jedna, najważniejsza zasada – zero romansów ze współlokatorami.
Tym oto sposobem Abbey stara się omijać szerokim łukiem jednego ze współlokatorów, co nie jest proste. Jej uwagę przyciąga tajemniczy muzyk, który okazuje się być zajęty.
A jakby miłosnych zawiłości było mało pojawia się też sprawa wyprzedaży majątku rodziny Tulleyów, na której to Abbey znajduje obraz kobiety, która intryguje ją do tego stopnia, że dziewczyna postanawia poznać jej historię i dokopać się do największych brudów, jakie do tej pory były ukryte.
„Rok w Londynie” to pozycja inna, niż te, które znamy od Elle Kennedy. Mamy tutaj swoisty trójkąt miłosny, a mało tego, jeden z bohaterów jest zajęty.
I fakt, dziewiętnastoletniej dziewczynie, która jest Abbey i, która dopiero dorasta, odkrywa siebie i swoje potrzeby w jakimś stopniu można to wybaczyć, że bierze się za zajętego.
W sumie do tanga trzeba dwojga.
Z drugiej zaś strony, mam wrażenie, że to może być jeden z powodów dla których wielu czytelników skreśli tę pozycję. Nie każdy toleruje motyw a la zdrady.
Niemniej jej flirtowanie i zauroczenie z Nate'm było ultra ekspresowe. Trochę nierealne i dość nietypowe, jak na Elle Kennedy. Na całe szczęście poszła po rozum do głowy (bohaterka w sensie) i wybrała tego, który od początku powinien zająć jej myśli
Także końcem końców możecie być spokojni.
Podobał mi się wątek obrazu i tego, jak Abbey zaczęła dociekać, aby dowiedzieć się więcej o kobiecie z obrazu. Zwiedzanie muzeów, szperanie w bibliotekach to było coś, co wciągnęło mnie najbardziej w tej książce. Sam trójkąt był po prostu okej.
„Rok w Londynie” to pozycja, którą albo się polubi, albo nie. Elle Kennedy mocno zmieniła swój styl pisania w tej historii i „po macoszemu” potraktowała budowanie relacji między bohaterami, czy jakiegoś głębszego tła. Jeżeli zatem szukaliście tutaj czegoś, co sprawi, że spocą Wam się oczy, to nie tym razem. Jeżeli zaś szukaliście czegoś o dojrzewaniu, poszukiwaniu siebie i odkrywaniu nowych rzeczy to historia Abbey na pewno Wam się spodoba.
