„Księżyc jest pierwszym umarłym” - Karina Bonowicz


Słowiańska krew.

Wydawnictwo Initium zaciekawiło mnie nowym wydaniem cyklu „Gdzie diabeł mówi dobranoc”. Bardzo rzadko sięgam po polskich autorów, głównie bez słaby research realiów, w których umieszczają książki (jak większość z tych, co chcą być hamerykańscy, a nie potrafią sprawdzić prostych danych). Niemniej jednak Karina Bonowicz zabiera nas do fikcyjnego miasteczka w Polsce – Czarcisławia. Czyli względnie teren bezpieczny, bo przecież kto ma znać polskie realia lepiej, jak nie polska autorka?

Cztery rody. Jeden pakt.
I krew, która musi zostać przelana.

W XI wieku czwórka przyjaciół sprzedała dusze za potęgę. Dziś ich potomkowie płacą za to najwyższą cenę.
Siedemnastoletnia Alicja Kujadynowicz po śmierci rodziców trafia pod opiekę ekscentrycznej ciotki. Przyjazd do Czarcisławia miał być nowym startem, a stał się inicjacją. Odkryła, że jest Guślnicą – jedną z czterech spadkobierczyń przeklętej mocy. Pozostała trójka to wampiry i wilkołaki, które od wieków toczą cichą wojnę. Czarcisław to nie jest zwykła miejscowość na Podkarpaciu. To miejsce, gdzie zioła w oknach nie są ozdobą, a ochroną, a miejscowe legendy o paktach z diabłem są przerażająco prawdziwe.
Kiedy Alicja poznaje aroganckiego Nikodema – chłopaka o magnetycznym spojrzeniu i paskudnym charakterze – nie wie jeszcze, że ich losy zostały splecione wieki temu. Wkrótce odkrywa, że otaczają ją nie ludzie, lecz strzygi, nocnice i wilkołaki, a ona sama jest ostatnim elementem układanki potrzebnej do zdjęcia klątwy.
Słowiańska Magia, namiętność i walka o przetrwanie.*

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to historia o Alicji, która po śmierci rodziców trafiła pod opiekę ciotki, która okazała się być niezłą wariatką. Dziewczyna przyjeżdżając do Czarcisławia odczuwała, że ta mała miejscowość będzie końcem jej normalnego życia. Okazało się zupełnie inaczej, bowiem jedna tajemnica, rodziła kolejne, a Alicja dowiedziała się, że jest Guślnicą – czyli jedną z czterech spadkobierczyń przeklętej mocy, a przy okazji dowiaduje się wielu legend i ciekawostek nie tylko o swojej rodzinie, ale też o Czarcisławiu.
Niemniej jednak, Alicja przez cały pobyt w nowym miejscu jest w niebezpieczeństwie, a ciotka doskonale o tym wie, stąd też stara się ją trzymać z daleka od innych mieszkańców. Niestety... jak to w życiu bywa, plany są zupełnie inne, niż rzeczywistość.

Byłam zaskoczona lekkością tej powieści. Naprawdę dobrze się to czytało, chociaż zauważyłam kilka błędów, jakby autorka gdzieś po drodze zmieniła koncepcję całej historii i nie za bardzo wiedziała, jak wybrnąć z tego, co już miała napisane. Bardzo ubogie opisy, a wszystkie ważniejsze informacje, które mogłyby zaskoczyć podane zostają na tacy bardzo szybko, przez co końcówka jest przewidywalna.

Ze wszystkich bohaterów, najbardziej zainteresowała mnie ciotka Alicji. Główna bohaterka, choć ma całkiem przyjemny cięty język jest rozlazła i taka mocno nijaka. Jestem ciekawa, jak autorka poprowadzi ją w drugim tomie i mam nadzieję, że pójdzie to w lepszą stronę.

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to taki trochę polski „Zmierzch”. Mamy tutaj wampiry, wilkołaki, a na dodatek słowiańskie motywy. Niemniej jednak lektura jest taką poczytajką, którą całkiem szybko można przerobić, ale za tydzień nie będziecie nic pamiętać. Był naprawdę spory potencjał, ale gdzieś w połowie tej pozycji rozwiał się i zniknął, choć mam nadzieję, że powrót nastąpi w drugim tomie. Na uznanie na pewno zasługuje wydawnictwo Initium i nowe wydanie, które prezentuje się o wiele lepiej, niż poprzednia edycja.

*opis od wydawcy

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com