„Monstressa. Tom Pierwszy: Przebudzenie.” - Marjorie M. Liu & Sana Takeda


Wejdź w mrok.

„Monstressa” długo leżała na mojej półce komiksów do przeczytania. Pewnego dnia zdecydowałam, że już czas. Rozpoczęłam swoją przygodę z pierwszym tomem, którego podtytuł to „Przebudzenie”. Czy ta przygoda będzie trwać dłużej, niż jeden komiksowy zeszyt?

FABUŁA

Kruchy pokój, jaki został osiągnięty między ludźmi, a Arkanijczykami w każdej chwili może ponownie zmienić się w krwawą wojnę, która zabierze ze sobą tysiące istnień, zarówno tych ludzkich, jak i tych ludzko-zwierzęcych. W obliczu tej dość niewygodnej, a przede wszystkim niespokojnej teraźniejszości Maika Półwilk staje się zarówno myśliwym, jak i ofiarą.
Dziewczyna próbuje odkryć tajemnice swojej matki i znaleźć samą siebie, ale jest zaledwie krok do przodu przed tymi, którzy pragną ją wykorzystać.
Jej krew jest cenna, bo tylko ona potrafi aktywować bardzo stary i niezwykle potężny artefakt.
Ale żeby to zrobić, najpierw trzeba odnaleźć wszystkie jego fragmenty.
Jednak przede wszystkim należy ujarzmić monstrum, które powoli zaczyna się budzić w Maice.

OPRAWA GRAFICZNA

Nie da się ukryć, że Sana Takeda wykonała tu kawał świetnej roboty. Połączenie mangowego stylu, z amerykańskim komiksem wyszło zacnie. Graficznie ten komiks jest naprawdę ładny i wiele razy zatrzymywałam się podczas lektury, aby po prostu pooglądać. Dopracowane ubrania naszych bohaterów, twarze, tło. Wszystko ładnie ze sobą współgra i nie ukrywam, jestem naprawdę pod wrażeniem tego, jak „Monstressa” się prezentuję. Szkoda, że mamy miękką oprawę, ale nie jest to duży minus.

OPINIA OGÓLNA

Tom pierwszy „Monstressy” jest całkiem spory i tu popełniłam pierwszy błąd. Chciałam go przeczytać „na jeden raz”. Co oczywiście się udało, ale skutkami tego są (w przenośni) krwawiące z bólu oczy od nadmiaru drobnego tekstu w dymkach, a także parujący mózg od nadmiaru informacji o fabule komiksu.
Marjorie M. Liu chciała przekazać nam jak najwięcej, abyśmy nie czuli się zawiedzeni pierwszym tomem, przez co natłok wiedzy o świecie, sytuacji i samej Maiko jest tutaj ogromny. To może zarówno zniechęcić, jak i zainteresować. Zależy od czytelnika.
Maiko Półwilk w pierwszym tomie nie okazała się postacią, którą dało się lubić. Dość zamknięta w sobie osoba, przyciągającą niebezpieczeństwo, a momentami nawet opryskliwa.
Za to jej mała przyjaciółka z wyboru – Lisiczka Kippa jest przeuroczą postacią, która wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Choć nie mam pojęcia, dlaczego ów Lisiczka ciągle stoi przy Maiko i próbuje szukać w niej zalet. Czuję, że tu jeszcze wiele się zadzieje, a drugoplanowa Lisiczka zagra pierwsze skrzypce w przygodzie Maiko.
Warto wspomnieć o rasie kotów, które tutaj mają o sobie boskie mniemanie i panie Renie, który nie odstępuje ich na krok, chociaż ciężko do dążyć zaufaniem. Między rozdziałami są przerywniki, gdzie możemy poznać historię miast, w których rozgrywa się fabuła opowiadaną właśnie przez koty. Dość ciekawy pomysł.
„Monstressa” to steampunkowy, alternatywny świat, który wciąga w swoje ramiona i nie pozwala z nich wyjść. Nie będzie to niczym szokującym, jeżeli napiszę, że zamykając pierwszy tom, przygotowałam sobie drugi. Cieszę się, że nie rzuciłam się na tę serię, jak szczerbaty na suchary, tylko wyczekałam i sięgnęłam po nią, kiedy naprawdę miałam na to ochotę. Jest to historia warta przeczytania. Pamiętajcie tylko, że jeszcze nie wszystkie komiksy są przetłumaczone na polski, ale wydawnictwo Non Stop Comics prężnie pracuje, aby nam je oddać do lektury.

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com