Wróćmy do Castellane
Cassandra Clare to jedno z dobrze znanych nazwisk w książkowym świecie. Po udanej serii „Darów Anioła”, autorka serwuje nam kolejną pasjonującą przygodę pod nazwą „Kroniki Castellane”. „Król Szmaciarzy” to drugi tom tej póki co trylogii.
Czy Kel i Conor będą w stanie uratować królestwo?
Czy może porywają się z motyką na słońce?
Po masakrze dwór królewski pogrąża się w chaosie. Kel, Strażnik Miecza oraz sobowtór księcia Conora rozpoczyna swoją wędrówkę, aby wytopić zdrajców. Posiada całkiem wątpliwe wskazówki Króla Szmaciarzy – władcy przestępczego półświatka Castellane. Trop prowadzi do spisku wymierzonego w rodzinę królewską. Ale to wcale nie jest najgorsze.
Kobieta, którą Kel darzy szczerym uczuciem ma zostać poślubiona przez jego przywódcę, w imię ratowania sojuszy i królestwa.
Lin, która ogłosiła się Odrodzoną Boginią, musi udowodnić swoją moc przed przywódcą własnego ludu. Porażka oznacza wygnanie, więc dziewczynie nie pozostaje nic innego, jak oszustwo. Gdy napięcie w mieście narasta, książę Conor żąda, by Lin uzdrowiła jego obłąkanego przez starożytną magię ojca.
Kel i Lin muszą wybrać, komu zaufać — każdy błędny krok może kosztować ich życie.
Niektóre sojusze nie są warte swojej ceny.
A inne, wymagają zbyt wiele, by w ogóle mogły powstać.
„Król Szmaciarzy” to grube tomisko. Cassandra Clare chyba nie napisała cienkiej książki w swoim życiu. Strzelam, bo „Darów Anioła” jeszcze nie miałam okazji czytać, a pozostałe które miałam w rękach do najmniejszych nie należały.
Głównymi bohaterami są tutaj Kel i Lin, a każde z nich dostało swoją własną ścieżkę oraz zadania do wykonania. Jednocześnie Kel żyje w cieniu Conora, próbując udawać księcia, którym nie jest, a życie Lin opiera się na jednym wielkim kłamstwie. Czyli w zasadzie, śmiało można napisać, że jadą na jednym wózku. Oboje żyją w oszustwie - choć każde z nich w zupełnie innym.
Historia, w którą zabiera nas Cassandra Clare to wielowątkowa powieść, w której MUSICIE znać pierwszy tom, aby w ogóle podejść do drugiego. Cały czas się zastanawiam, jak wyglądają notatki autorki, bo pisanie tak rozbudowanego świata, z tyloma intrygami, wątkami i sekretami zapewne jest niewątpliwie trudne. Niemniej jednak my, czytelnicy możemy czerpać sto procent przyjemności czytając tę pozycję, kiedy już zostanie ona wydana.
A zgubić się tu można wiele razy. Zanim sięgnęłam po „Króla Szmaciarzy”, musiałam przypomnieć sobie „Strażnika Miecza”. Minęło trochę czasu od lektury pierwszego tomu i miałam pełną świadomość, że jeśli od razu sięgnę po drugi, pogubię się już po kilku rozdziałach. Dopiero gdy uporządkowałam sobie wszystko w głowie, mogłam w pełni wejść w tę historię.
I przepadłam. Kibicowałam Kellowi bardziej niż Lin. Nie bijcie.
I przepadłam. Kibicowałam Kellowi bardziej niż Lin. Nie bijcie.
Najgorsze w tej fabule (dla bohaterów) są kłamstwa najbliższych. Osób, którym ufali, które trzymali blisko. Tak naprawdę nikomu nie mogą ufać — każdy albo chce ich zguby, albo wystawia ich na próbę. A gdy wszystkie oszustwa wychodzą na jaw, prawda wcale nie wyzwala.
Ona boli. Jak cholera.
Ona boli. Jak cholera.
„Król Szmaciarzy” to wciągająca opowieść o lojalności, kłamstwach i ryzyku, które za nimi stoi. Cassandra Clare ponownie pokazuje, że snucie historii sprawia jej ogromną przyjemność, a wodzenie czytelnika za nos to gra, którą doskonale opanowała.
Zakończenie tego tomu to miód malina — sprawia, że czekanie na kolejną (podobno ostatnią) część jest czystym znęcaniem się nad czytelnikami. Co gorsza, nie ma jeszcze żadnej daty premiery.
Cassandra… pisz szybciej!
Zakończenie tego tomu to miód malina — sprawia, że czekanie na kolejną (podobno ostatnią) część jest czystym znęcaniem się nad czytelnikami. Co gorsza, nie ma jeszcze żadnej daty premiery.
Cassandra… pisz szybciej!
