Polityka to obosieczny miecz.
Laura Sebastian to autorka, którą wydawnictwo Zysk i s-ka sumiennie podsuwa nam, co jakiś czas. Historia trzech sióstr, które na życzenie matki miały zniszczyć inne królestwa jest ciekawa i pełna dworskich niuansów. Czy drugi tom okazał się lepszy od pierwszego?
Dwie siostry, jeden kontynent i wojna, która spali ich świat.
Księżniczki Daphne, Beatriz i Sophronia całe życie były szkolone w jednym celu – by zniszczyć sąsiednie królestwa. Ich matka, cesarzowa Margaraux z Bessemii, pragnie władać całym kontynentem Vesterii, a córki to jej najpotężniejsza broń. I jednocześnie – przynęta. Jednak nawet cesarzowa nie potrafi kontrolować gwiazd. Wysłane do nowych królestw, księżniczki z czasem obrały własną drogę, całkowicie – i tragicznie – zmieniając bieg planów matki. Sophronia wybrała miłość i zapłaciła za to życiem.
Daphne i Beatriz nie mogą uwierzyć, że ich siostra nie żyje. Teraz, rozdzielone przez kontynent – i kłamstwa matki – z każdym dniem coraz wyraźniej dostrzegają, że mogą nie zmierzać do tego samego celu. Gwiazdy szepczą o śmierci, lecz Daphne i Beatriz dopiero zaczynają odkrywać prawdziwą moc, która płynie w ich żyłach. A ich matka zrobi wszystko, by trzymać je w garści – nawet jeśli oznacza to zgładzenie ich wszystkich.*
Pierwsze, na co chce zwrócić uwagę to polskie okładki. Zarówno pierwsza, jak i druga część tej trylogii ma o WIELE lepsze okładki, niż wersje oryginalne. Wielkie brawa dla wydawnictwa, za dobrą decyzję o inne okładki.
A odpowiadając na pytanie, jakie zadałam na samym początku – nie.
Nie uważam, że drugi tom jest lepszy od poprzednika.
„Gwiezdny pył we krwi” to historia, która opiera się na wielu perspektywach bohaterów, ale główny prym wiodą Daphne i Beatriz.
Obie siostry przeżywają żałobę po trzeciej siostrze Sophronii, która wybrała miłość, zamiast posłuszeństwa matce i zapłaciła za to życiem. Każda z sióstr przeżywa żałobę w inny sposób, ale wszystkie ich decyzje podyktowane są właśnie śmiercią Sophronii.
W drugim tomie mamy też wewnętrzne przemiany i monologi naszych sióstr. Beatriz przestaje być grzeczną i idealną córką. Staje się zdeterminowana i ostra w obyciu. Daphne zaś zaczyna kwestionować wszystko, co matka nakładła im do umysłów i tutaj pojawia się bunt. Obie siostry rozdzielone przez kontynent i kłamstwa matki, zauważają, że ich pierwotnie obrane cele rozjeżdżają się.
Te dworskie sekrety i polityka nie są złe. Co więcej, Laura Sebastian poprowadziła nasze bohaterki i fabułę w naprawdę przemyślany i dobry sposób. Można to poczuć, wczuć się w całą historię. Niemniej jednak „Gwiezdny pył we krwi” jest o wiele bardziej monotonny w odbiorze.
Kiedy „Korona z kości” wywoływała we mnie całą gamę uczuć, tutaj czytałam bez większych ekscytacji.
W sumie największy szok przeżyłam na końcu, bo Sebastian zrobiła przepiękny plot twist. I chociaż podejrzewałam to od początku i tak byłam miło zaskoczona.
Zamierzam przeczytać trzeci tom, bo po tym uspokojeniu sytuacji i rozgrywaniu jej politycznie mam wrażenie, że ostatnia część trylogii będzie zupełnym wyskokiem do góry na tym wykresie linii prostej, jaki aktualnie mam, po zakończeniu tego tomu.
„Gwiezdny pył we krwi” na pewno porwie w swoje kartki fanów intryg, dworskich zagrań i politycznych decyzji. Tom ten zdecydowanie jest wyciszeniem przed burzą, która mam nadzieję nastąpi w trzeciej części. Podobało mi się, chociaż nie tak, jak pierwsza książka z tej trylogii. Jedno trzeba przyzna Laurze Sebastian. Mianowicie to, że doskonale wie, jak prowadzić te tajemnice, sekrety i intrygi. Nie zgubicie się tutaj w temacie, ale też nie odkryjecie planu na kontynuację.
*opis ze strony wydawcy
