"Kusicielka" - Emilia Szelest


W końcu więcej sportu!

Kto ma dość mafii niech podniesie rękę! Kto chce więcej sportowych romansów niech podniesie drugą. A teraz obie opuśćcie i sięgnijcie po „Kusicielkę” od Emilii Szelest. Książkę, która spełni Wasze życzenia.

Marzeniem Michaela Banksa było dostać się do Ventura Devils, zespołu hokejowego, który był ceniony na salonach. Mężczyzna znał swoją wartość i wiedział, że jest dobry w uderzanie w czarny krążek. Kiedy dostał się do upragnionej drużyny, szybko okazało się, że poza hokejem nie powinno się dla niego nic liczyć. Nic, a szczególnie miłość. Banks gotowy jest zrezygnować ze wszystkich przyjemności, aby skupić się tylko na hokeju i kolejnych morderczych treningach. Do czasu...
Podczas jednej z szalonych imprez, jakie odbywają się przed rozpoczęciem sezonu Michael ląduje w łóżku z piękną dziewczyną, która obudziła w nim dziwne uczucia i jeszcze dziwniejsze myśli. Gdy następnego dnia poznaje jej prawdziwą tożsamość, obiecuje sobie, że będzie się trzymał od niej jak najdalej. Nie tylko dla swojego bezpieczeństwa, ale też dla przyszłości zespołu. Alison Hayes okazuje się córką właściciela drużyny, a przy okazji przewodzi grupie młodych dziewczyn, nazywanych przez hokeistów Kusicielkami. Choć głównym zadaniem Kusicielek jest trzymanie zawodników z dala od wszelkich używek i kłopotów, nie jest proste opanowanie żądzy i emocji, kiedy przystojni hokeiści kręcą się obok przez cały czas.
Choć Banks wie, że powinien przestać myśleć o Hayes, nie potrafi odpuścić.
Czy hokeista postawi swoją karierę w Ventura Devils na szali i pozwoli sobie aby zakazane uczucie do Alison wygrało?

Czekałam na tę książkę, jak narciarze na śnieg! Kiedy Emilia Szelest napisała do mnie, że będzie ruszać hokej w swojej pozycji wiedziałam, że nie dostanę bubla, który nie będzie miał pokrycia z tym sportem i tego, jaki jest on naprawdę. Aczkolwiek, tak naprawdę to jeszcze bardziej czekam na drugi tom „Ventura Devils”, ale nie mogę powiedzieć dlaczego.

Od pierwszej strony dosłownie WNIKNĘŁAM w tę książkę! Historia Michaela i Ally to pełna wzajemnej niechęci, wątpliwości, a przede wszystkim ogromnej namiętności opowieść, która pobudza i sprawia, że zaczynamy szybciej czytać, aby dowiedzieć się, jak nasi bohaterowie skończą. A założę się, że takiego zakończenia na pewno nie będziecie się spodziewać.

Pomysł na dziewczyny, która pilnują chłopaków i pomagają im, kiedy ci mają załamania nerwowe był strzałem prosto w dziesiątkę! Kusicielki to coś zupełnie nowego na rynku czytelniczym. Coś, czego jeszcze nie było, a Emilia Szelest w swojej książce poprowadziła ten wątek profesjonalnie.

Ach! Najważniejszy jest też przecież hokej! Długo przyszło mi czekać, żeby w końcu dostać pozycję od polskiej autorki, która sięgnie po ten piękny, choć mało sławny w naszym kraju sport. Cieszę się, że w końcu się doczekałam i to w jakim stylu! Emilia Szelest połączyła rywalizację sportową z rywalizacją uczuciową, a nasi bohaterowie nie tylko muszą walczyć ze swoimi emocjami na boisku czy prywatnie. Ally ma buntowniczą przeszłość, którą próbuje zapomnieć, a Banks zamierza dowiedzieć się na jej temat wszystkiego, aby móc poznać ją i uderzyć w punkt, który sprawi, że Hayes będzie tylko jego.

No i jest jeszcze taki sobie jeden Liam, ale o nim opowiem kiedy indziej. Na dzisiaj musicie tylko wiedzieć, że ten pan jest już zajęty przeze mnie #sorrynotsorry.

„Kusicielka” to świetny sportowy romans, w którym nie brakuje miłości i właśnie sportu. Jeżeli chcecie poznać losy Michaela i Ally, a przy okazji spędzić czas na trybunach, kibicując Ventura Devils w bardzo, ale to bardzo ważnym meczu, to ubierajcie łyżwy i kierujcie się do najbliższej księgarni, aby dostać tę pozycję w swoje łapki. Polecam, kocham całym serduszkiem, czekam na więcej Diabłów (i Liama).

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Mnie osobiście jakoś nie ciągnie do książek tego typu, więc sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń