Rat Queens: Wielkie magiczne NIC – Kurtis J. Webe & Roc Upchurch (5)


Królowe w rozsypce?

Po dłuższej przerwie wróciłam do Rat Queens, komiksu, który łączy ze sobą wojowniczki, fantastykę i całą masę kłopotów. Jak wypadł piąty tom tego cyklu?

FABUŁA

Po wielkiej ucieczce z rąk oszusta mającego ciemne zamiary wobec dziewczyn, nasze Królowe wracają do Palisady. Czyli w zasadzie prawie do domu. Wydawać by się mogło, że nadszedł właśnie czas na długo oczekiwany wypoczynek, jednak opcja leniuchowania jest dla dziewczyn nieosiągalna. Przynajmniej na razie. Palisada pod ich nieobecność zyskała nowego mieszkańca, który przyniósł kłopoty. Łowczynie zaczynają znikać w wyniku dziwnych sytuacji, a Betty pewnego dnia odkrywa prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce po uwięzieniu Hannach w próżni.
Kłopoty po raz piąty? Tak, poproszę.

OPRAWA GRAFICZNA

Jest tutaj cała paleta barw, a wszystko dzięki naszym bohaterkom, które są niesamowicie oryginalne. I wcale nie chodzi (tylko) o wygląd. Co więcej w szóstym rozdziale tego zeszytu pojawia się baaardzo kolorowy rozdział, który zwrócił moją uwagę. Narzekać będę na dymki i ilość tekstu. Momentami dostawałam oczopląsu i musiałam robić przerwy od czytania, bo zwyczajnie zaczynały mnie boleć oczy. Z jednej strony rozumiem, że czasami musi być dużo słów, które tłumaczą kluczowe sprawy w fabule, ale mam wrażenie, że można to inaczej rozłożyć, albo napisać dane linie dialogowe. Co mnie zastanawia to też lśniąca okładka piątego tomu. Pomacałam szóstą część, którą czytałam od razu po skończeniu poprzedniego i szósta jest matowa. Więc dlaczego piąta jest lśniąca? Tylko ja mam taką wersję, czy jest nas więcej? Dajcie znać!


OPINIA OGÓLNA

Piąty tom Rat Queens, nie odchodzi poziomem od poprzednich części. Dalej jest to solidna dawka feminizmu, czarnego humoru i luźnego słownictwa. Bohaterki nie boją się rzucać wulgaryzmami na prawo i lewo, a walczą jak prawdziwe lwice. Lektura tych komiksów zawsze zapowiada nieco chaotyczną fabułę i trzeba być bardzo uważnym, aby szybko nie stracić wątku. Nie oczekujcie tutaj jednak większych fajerwerków, ponieważ ten tytuł nastawiony jest jedynie na pełnie rozrywki.
Swoją drogą, ze wszystkich Królowych szczurów najbardziej interesuje mnie Delilah. Mam wrażenie, że to właśnie ta postać pokaże w kolejnym tomie najwięcej.
Ciekawa jestem co autorzy planują dalej z naszymi dziewczynami, bo póki co nic nie jest do końca wyklarowane. Mam nadzieję, że szósty zeszyt wyjaśni trochę więcej. Czy warto? Jeżeli nie oczekujecie od komiksu niczego innego poza rozrywką, podtekstami i piątką dziewczyn, które są jak wojowniczka księżniczka Xena to Rat Queens jest cyklem dla Was.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz