„Płacz” - Marta Kisiel


Gdzie ja jestem?

Po lekturze „Nomen Omen” sięgnęłam od razu po „Płacz”. I w zasadzie to... zgubiłam się w tej książce. Marta Kisiel w trzecim tomie „Cyklu Wrocławskiego” rzuca nas na głęboką wodę, a my, biedni Czytelnicy nie potrafimy unieść się na wodzie i toniemy (może to stąd tytuł pierwszej części?). Najważniejszym pytaniem jest jednak: Czy będziemy mieli siłę, aby wypłynąć na powierzchnię?

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze.
Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.

Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejna wyprawa w czasie dla wszystkich okaże się tą ostatnią?

Zapytacie mnie zapewne dlaczego wkleiłam tutaj oficjalny opis książki. Cóż, to co dzieje się w „Płaczu” ciężko opisać własnymi słowami, bez jakiegokolwiek spojleru. Zatem jeżeli nie czytaliście „Toni” i „Nomen Omen” to „Płacz” nie jest pozycją dla Was. Wszystkie trzy książki są bardzo mocno ze sobą zespolone i trzeba pamiętać poprzednie dwie, aby odnaleźć się w trzeciej.

Marta Kisiel nie zawiodła. Autorka po raz kolejny zabrała nas na fenomenalną przygodę, która tym razem odbywa się w Górach Sowich. Naprawdę, ale to naprawdę wielkie brawa za research do tej książki. Mamy tutaj całą masę historii miejsca, gdzie są nasi bohaterowie, ale też i II wojny światowej na tych terenach. Jestem pod wrażeniem i kłaniam się w pas Ałtorce.

Zauważyłam coś ciekawego i niesamowitego u Marty Kisiel. W jej książkach postaci normalne, przyjmijmy ludzkie mieszają się z tymi nadnaturalnymi. Jednak jak w innych książkach te magiczne istoty wiodą prym w całej historii, u Kisiel nikt nie ma pierwszeństwa. Tutaj magia miesza się z rzeczywistością, a przeszłość z teraźniejszością i przyszłością. Wszystko to jest zajebiście dobrze przemyślane i czytając „Płacz” byłam w szoku dopieszczenia historii. Bo widzicie... dawno nie czytałam tak szczegółowej i dobrze poprowadzonej książki, która nie nudzi. Wręcz przeciwnie ze strony na stronę ciekawi coraz bardziej.

„Płacz” to historia w której bardzo łatwo się zgubić. Sama parę razy musiałam się cofnąć, bo zawiesiłam się podczas czytania i nie wiedziałam o co chodzi. Niemniej jednak skupienie w tej pozycji warte jest grzechu jej przeczytania, bo Marta Kisiel w „Płaczu” przeszła samą siebie.
„Cykl Wrocławski” rozkręca się z tomu na tom, aczkolwiek „Nomen Omen” i tak uważam za najlepszą część. Jeżeli szukacie fantasty z wątkiem historycznym i zwariowanymi postaciami to właśnie znaleźliście. Zdecydowanie polecam!

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Jakoś do tej pory nie sięgałam po książki tej autorki. Fantasy raczej nie dla mnie. Nade wszystko stawiam na obyczajowe i te z historią w tle.

    OdpowiedzUsuń