„Księżniczka Chicago” - Bree Porter


Sophie dorasta.

„Krwawa panna młoda” rozpoczyna trylogię Rocchettich, która zabiera nas w świat chicagowskiej mafii. „Księżniczka Chicago” to ciąg dalszy historii Sophie i Alessandro. Czy Bree Porter wyciągnęła tę opowieść na wyżyny, czy może spotkała ją klątwa drugiego tomu?

Związek Sophii i Alessandro wisi na cienkiej nitce. Małżonkowie nie mieszkają ze sobą oraz unikają kontaktu. Sophia w nowym świecie, w którym prawie nikogo nie zna, czuje się samotna i opuszczona, jednak mimo załamania i złego samopoczucia ponownie stara się wejść w męski świat i pokazać, że zarówno jej mąż, jak i reszta mafii muszą liczyć się z nią i traktować ją poważnie.
Pokazanie swojego sprytu, kiedy uroda zwraca uwagę nie powinno być dla Sophie trudne.
Jednak przekonanie się, że warto walczyć za męża, który ją zranił jest o wiele trudniejsze.
Mimo tego Sophie musi zacząć walczyć o ten związek, ponieważ spodziewa się pierwszego dziecka.
Jak krwawa panna młoda da sobie radę w nowej rzeczywistości?

„Księżniczka Chicago” to książka, którą Bree Porter dopieściła zdecydowanie bardziej, niż pierwszy tom trylogii. Każdy wątek z pierwszego tomu, który powinien zostać rozpisany jest tutaj opisany w dodatku bardzo dobrze.

Sophia na naszych oczach zaczyna się zmieniać. Już w pierwszym tomie pokazała, że nie należy do szeregów szarych myszek, ale dopiero tutaj kobieta pokazuje swoje prawdziwe oblicze i zdejmuje maskę, którą przez te wszystkie lata przywdziewała. Zaczyna być prawdziwą żoną capo mafii, która podejmuje mądre i rozsądne decyzje, będące podwalinami pod jej pozycję w rodzinie Rocchettich.
Niesamowicie podoba mi się to, jak Bree Porter pociągnęła przemianę Sophie z konsekwencjami swoich działań. Piękne przeobrażenie się bohaterki.

Alessandro w tym tomie także dojrzał, chociaż nie aż tak, jak jego żona. Mężczyzna zaczął postrzegać Sophie jako godnego członka mafii, który ma większą wartość, niż podejrzewał. Po długiej przerwie, jaka spotkała ich małżeństwo, Alessandro zaczyna rozumieć, że rozłąka nie należy do najlepszych pomysłów, a kiedy Sophie oświadcza mu, że będzie ojcem, mężczyzna zaczyna się bać o dziecko, które rośnie w jej brzuchu. A konkretnie o jego płeć.

W „Księżniczce Chicago” jest mało wspólnych momentów z głównymi bohaterami. Bree Porter postanowiła rozdzielić Sophie i Alessandro, ale pokazała ich samodzielną pracę na rzecz mafii i własnego związku. Nie brakuje tutaj strzelanin i pościgów, a emocje wiele razy sięgają zenitu.

Pióro Bree Porter nadal pozostaje lekkie i przyjemne, a książkę czyta się szybko i wciągająco. Szczególnie, że cała trylogia jest dość krótka, zatem w jeden dzień jesteście w stanie przeczytać ją całą. Ot, nie podpuszczam... proponuje jedynie.

„Księżniczka Chicago” to udana kontynuacja „Krwawej Panny Młodej”. Bree Porter zabiera nas w mafijny świat i pokazuje, że jeszcze nie wszystko zostało napisane w tym temacie. Mimo że momentami książka wpada w schemat, podczas lektury ani trochę to nie przeszkadza, bowiem zawsze dzieje się coś niespodziewanego chwilę później. Jeżeli pierwszy tom „Dynastii Rocchettich” podobał Wam się i chcecie dowiedzieć się, jak rozwija się związek Sophie i Alessandro oraz ich praca to „Księżniczka Chicago” warta jest przeczytania.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz