„Krwawy Król” - L.P. Lovell


Zagrajmy w rosyjską ruletkę.

Ucieszyłam się jak dziecko, kiedy wydawnictwo Niezwykłe zapowiedziało „Kiss and Death” od L.P. Lovell w Polsce. Musiałam koniecznie sprawdzić, jak ta dylogia będzie brzmieć po polsku dlatego, kiedy tylko uwinęłam się (w połowie) z zaległościami sięgnęłam właśnie po „Krwawego króla”. Jak wyszło?

Una została uratowana przed wielką krzywdą, kiedy była zaledwie dzieckiem. Kobieta, jako mała dziewczynka została wychowana na idealną zabójczynię przez rosyjską Bratwę. Swoje imię, Una otrzymała od samego szefa mafii, który traktuje ją jak swoją córkę oraz największy skarb. Dziewczyna nie ma sumienia, ani uczuć, a zabijanie jest dla niej, jak dla innych oddychanie. Przez skryte zabójstwa i idealne wtapianie się w tło na salonach Una nazywana jest Pocałunkiem Śmierci. Pewnego dnia Una dostaje propozycję spotkania z Nero Verdi. Kobieta udaje się na rendez vous, aby dowiedzieć się, jakie zabójstwo tym razem przyjdzie jej wykonać. Szybko okazuje się, że musi sprzątnąć capo włoskiej mafii. Zabójczyni nie jest przekonana co do tego zadania, jednak w końcu zgadza się na wykonanie zlecenia. Nero Verdi nie zamierza puścić jej samej i tym oto sposobem Una zyskuje wspólnika, którego nie chce, a przede wszystkim którego nie docenia.
Kiedy Nero zleca Unie kolejną robotę ta kategorycznie odmawia, a wtedy Verdi wyciąga asa z rękawa. Asa, dla którego Una będzie w stanie zrobić wszystko.

Fenomenalna!
Tylko to jedno słowo ciśnie mi się na usta, kiedy piszę tę opinię.
L.P. Lovell nie bawi się w nudnych bohaterów, którzy nie wiedzą czego chcą.
Historia Uny i Nero rozpoczyna się z przytupem, a z jeszcze większym przytupem się kończy.
Ale może zacznijmy od początku.

Una... ach, Una. Uwielbiam tę dziewczynę. Ci z Was, którzy są tu ze mną dłużej wiedzą, że od dłuższego czasu pragnę w Polsce książek, gdzie bohaterki są twarde i silne, a przede wszystkim którym nie miękną nogi na widok przystojnych, władczych mężczyzn. Una, jako zabójczyni jest idealną bohaterką, która spełnia moje oczekiwania. Dziewczyna nie cyrtoli się w interesach, a metody, jakich używa do zdobywania swoich celów są wyśmienite. Jeżeli macie dość słabych i nudnych bohaterek, które tańczą jak im się zagra to dylogia „Pocałunek śmierci” jest dla Was. I tak, pisze to już teraz!

Nero chciałby być prawdziwym mafioso. Chciałby, bo w zasadzie Una przyćmiewa jego blask i zabiera mu całą sławę. Co ciekawe, Nero jest przeciwieństwem wszystkich mafiosów, których do tej pory mieliśmy okazję poznać. W innych książkach mafijnych są to patetyczne postaci dla których rodzina i krew jest najważniejsza. Verdi ma gdzieś rodzinę i więzi krwi, dla niego liczy się jedynie prawdziwa władza i to właśnie dla niej mężczyzna jest w stanie zrobić wszystko. Nawet zabić.

Nie powiedziałabym też, że relacja Nero i Uny jest normalna i standardowa, jak w innych romansach, bo nie jest. W zasadzie to w ich historii nic nie jest normalne, jeżeli mam być szczera, ale to właśnie przez tę oryginalność jest po prostu zajebista. Mamy więc nieczułą zabójczynię, która wyszkolona jest do zabijania i mafioso, który reguły i zasady ma głęboko.

„Krwawy król” od L.P. Lovell to pełna dziwności książka, która przyciąga swoją nietuzinkowością. Wszystko tutaj jest zupełnie na odwrót, niepodobne do typowych romansów, a riposty i dialogi, jakimi przerzucają się bohaterowie sprawiają czytelnikowi czystą przyjemność. Jeżeli szukaliście romansu mafijnego, który zaskoczyłby Was od pierwszych stron to właśnie znaleźliście.

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Jeżeli chodzi o romanse to dawno przestałam po nie sięgać, bo żaden nie trafił w moje upodobania. Dlatego też przestałam po nie sięgać i skupiłam się na książkach, które mają szansę mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń