[Manga, też książka] „The labyrinth of magic: Magi”| Shinobu Ohtaka (26-29)


Coś dobiega końca.

„The labyrinth of magic: Magi” to historia Aladyna, Sindbada i Alibaby, jakiej nie znamy z baśni.
Dotarliśmy prawie do końca mangi, bowiem tomików jest trzydzieści siedem, ale ani trochę nie zwalniamy tempa w snuciu opowieści „co będzie dalej?”.

FABUŁA

Hakuryu popada w obłęd. Wszystko, aby pokonać obecną cesarzową Gyokuen. Razem z Judarem udaje się im przyprzeć do muru, jednak to za mało, aby udało się osiągnąć cel. Nasi bohaterowie wracają do Sindrii, aby choć chwilę odpocząć, a Aladyn zdradza swoją przeszłość. Spokój nie trwa jednak długo, bo nasi bohaterowie muszą działać w sprawie Judara i Hakuryu. A wszystko to sprowadza się do jednej z ważniejszych bitew, jakie przyjdzie im stoczyć. Rebelia Hakuryu wywołuję iskrę, która budzi wojnę. Wojnę, która zostanie na bardzo długo zapamiętana. Cesarstwo Kou zostaje podzielone wojną domową. Armia wschodu walczy z armią zachodu. I choć przewaga liczebna oraz metalowe naczynia sprawiają, że armia zachodu zaczyna wygrywać tę walkę, przyparty do muru cesarz Hakuryu nie zamierza odpuścić i sięga po ostateczną broń, która może zmienić losy całej bitwy. Wtedy wkracza on – Sindbad.
Kto wygra największą bitwę o Magnostadt?
I co będzie dalej, kiedy wojenny kurz w końcu opadnie?

OPRAWA GRAFICZNA

Wiele razy wspominałam, że „Magi” to manga, która urzekła mnie swoimi kolorami. A raczej obwolutami, które są iście barwne, a z każdym kolejnym tomikiem, jaki dokładam na półkę okazują się coraz piękniejsze. Jestem sroką na kolory i właśnie te obwoluty trafiają do mnie najbardziej.
A fabuła, jaką mangą ma w środku tylko dopełnia sukcesu, którym jest ilość tomików „Magi”.
Kreska pozostaje bez zmian, dalej jest miękka i przyjemna dla oka. Niemniej jednak muszę tutaj zwrócić uwagę, że momentami pojawiała się moja największa zmora w mangach i komiksach, czyli dymki, w których tekstu jest tyle, że rozmiar czcionki dobija i powoduje ból oczu. W każdym z tych tomików znalazły się takie strony i tutaj już miałam problem. Musiałam odłożyć mangę, aby chwilę odpocząć i wrócić do niej ponownie.

OPINIA OGÓLNA

Historia Kou dobiega w tych tomikach końca. Nie jest to jednak zakończenie historii całego „Magi”. O nie! Nastaje nowa era, a wraz z nią stery przejmują nowi władcy, którzy stawiają na nowe rozwiązania. Dopiero teraz zaczyna się coś zupełnie nowego w świecie „Magi”. Dwudziesty dziewiąty tomik i jego rozpoczęcie nowej historii póki co nie sprawiło, że poczułam się wciągnięta w nowy świat. Być może kolejne tomiki sprawią, że ponownie poczuję miętę do tej historii. Ale, ale! Sindbad to największe ciacho tej mangi i jak rzekłam to w jednej z pierwszych opinii, tak słowa podtrzymuje. I czekam na więcej! A przy okazji dalej twierdzę, że musicie wejść w ten świat i sami przeżyć przygodę z Aladynem i Alibabą. Bo Sindbab wybaczcie, ale już zajęty.

Za tomiki do opinii dziękuję wydawnictwu Waneko.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz