"Biblioteka o północy" - Matt Haig


Chcielibyście przeżyć wiele żyć?

Kiedy zobaczyłam okładkę „Biblioteki o północy”, która notabene jest oryginalną okładką, wiedziałam że przeczytam tę pozycję, kiedy tylko dorwę ją w swoje łapki. Książka Matta Haiga skradła moje serce, jednocześnie dając mi pewność, że w życiu warto przemyśleć każdą decyzję, która może mieć na nie dalszy wpływ, bo czasu nie można cofnąć, aby wybrać inną drogę.
Chociaż...

Życie Nory Seed nie było najlepsze. Dziewczynie z dnia na dzień zaczął walić się świat, a ta postanowiła skończyć z dalszą walkę o przetrwanie. Kiedy myślała, że umrze pojawiła się w pokoju pełnym książek, który prowadziła miła staruszka, pani Elm. Biblioteka o północy, bo taką nazwę nosiło owo pomieszczenie, było skarbnicą żyć Nory, które mogłaby przeżyć, gdyby w odpowiednim momencie wybrała inną, niż tę którą podążała drogę.
Przystanek między śmiercią, a życiem, który pozwala Norze przejrzeć alternatywne biografie, sprawia, że kobieta sprawdza każdą z możliwości oraz wnika w życia innych Nor, które zarówno osiągały sukcesy zawodowe, jak i osobiste.
Czy jednak Nora Seed, niedoszła samobójczyni odnajdzie swoje prawdziwe życie?
To, które chciałaby przeżyć?
Czy kobieta odnajdzie w sobie siłę i zawalczy o powrót do życia, czy może podda się i odejdzie w zapomnienie?
A przede wszystkim czym jest Biblioteka o północy i tajemnicza pani Elm, która nią zarządza?

FENOMENALNA KSIĄŻKA, którą każdy powinien przeczytać!
Ludzie kochani, jak ja w to wsiąkłam.
„Bibliotekę o północy” czytałam, kosztem snu przed wachtą, bo nie potrafiłam się od tej pozycji oderwać!

Z początku zapowiada się dość spokojnie i lekko, jednak z każdym kolejnym rozdziałem zaczyna wciągać coraz mocniej, coraz bardziej, otwiera nowe światy, a raczej życia Nory przed nami, a my poza tym, że czytamy książkę zaczynamy zastanawiać się ile decyzji podjęliśmy w naszym życiu inaczej, niż chcielibyśmy i ile rzeczy nas tym sposobem ominęło.

Wielowarstwowa lektura, która uruchamia myślenie o nas samych. Tak określiłabym „Bibliotekę o północy”. Wraz z Norą wędrujemy po jej różnych życiach, a każde z nich zaskakuje zarówno nas, jak i bohaterkę. Żadne nie jest idealne, żadne nie jest całkiem szczęśliwe, bo nie oszukujmy się, życie nigdy nie jest w pełni radosne. Prędzej czy później musimy wycierpieć swoje, ale jak to mówią „po każdej burzy przychodzi słońce”.

Pomysł na fabułę jest wyśmienicie oryginalny i perfekcyjnie napisany. Sama Nora to kobieta, która mogłaby zdobyć świat w wielu tematach, jednak decyzje, jakie podejmowała w przeszłości zamykały kolejne ścieżki rozwoju i przyszłości. Polubiłam się z tą bohaterką. Nora Seed jest zwyczajną osobą, mogłaby być każdą z nas i to pewnie dlatego, tak szybko poczułam bliskość z tą dziewczyną.

„Biblioteka o północy” autorstwa Matta Haiga to urzekająca lektura, która zadaje wiele egzystencjalnych pytań, a odpowiedzi pozostawia w naszej gestii. Jest to też pozycja, która w pewnym sensie brutalnie pokazuje nasz świat i to, że każdy człowiek w pewnym momencie zatrzymuje się w punkcie, który wymaga większego wysiłku, aby go przejść. Niemniej jednak, praca, jaką wykona podczas tego stopu warta będzie zachodu. „Biblioteka o północy” to historia, którą warto poznać, a przede wszystkim przemyśleć.

Za książkę do opinii dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka.

Po drugiej stronie okładki

2 komentarze:

  1. Myślę, że za jakiś czas dam szansę tej książce. Jednak póki co wciąż usiłuję wykopać się mojej hałdy hańby, którą mam w domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że im nie urzeknie, bo dałam się skusić.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń