[Manga, też książka] „Złamane skrzydła” | Yoneda Kou (1-6)


Czy ja czytałam coś lepszego?

Wydawnictwo Kotori jest liderem, jeżeli chodzi o mangi yaoi. W zasadzie większość moich półek z tego gatunku mang to właśnie Kotori. „Złamane skrzydła” przyjechały do mnie rok temu. Rok. Przez rok, przeczytałam całą masę mang, a ta czekała na swoją kolej. W końcu i ona się doczekała, a ja zaś utwierdziłam się w przekonaniu, że na takie historie warto być przygotowanym. Psychicznie na pewno.

FABUŁA

Yashiro jest prezesem firmy Shinsei, która tak naprawdę jest tylko przykrywką do prawdziwego zajęcia mężczyzny. Bowiem Yashiro jest też szefem gangu Shinseikai, należącym do yakuzy. Mężczyzna będąc bezkompromisowym i aroganckim człowiekiem, jest też uzależnionym od seksu masochistą. Jedyną zasadą, jakiej przez całe dotychczasowe życie przestrzegał, to trzymanie się z daleka od swoich podwładnych. Do tego dnia. Dnia, w którym na jego progu stanął Doumeki Chikara, na którego spadło zadanie bycia prywatnym ochroniarzem szefa. Doumeki ma jednak pewien problem, który pragnie trzymać w tajemnicy, a za tym problemem kryje się historia, która zupełnie różna od przeszłości Yashiro, jest jednocześnie bardzo podobna.
Życie w yakuzie nie należy do najłatwiejszych. Zdrady są tutaj na porządku dziennym, a trupy padają, jak muchy. W samym środku tej mafijnej wojny Yashiro musi nie tylko pilnować siebie i swoich ludzi oraz zapewnić im bezpieczeństwo, ale też zrozumieć własne uczucia, które każdego dnia objawiają się w przekraczaniu granic z Doumeki. Granic, których obiecał sobie nigdy nie przekraczać.
Czy dwójka złamanych i zagubionych dusz odnajdzie się i złączy w jedność?

OPRAWA GRAFICZNA

Tomiki są grube. To pierwszy plus, jaki przyszedł mi do głowy. Dlaczego? Cóż, nie lubię szybko rozstawać się z bohaterami mangi, którą czytam, a urywane zakończenia i czekanie na kolejne części wyjątkowo mnie denerwuje. Przy tej mandze miałam wszystkie sześć tomików koło siebie, także poniekąd byłam człowiekiem spokojnym. Wiedziałam, że kiedy skończę jeden, sięgnę po kolejny. Uwierzcie mi, przy tej mandze to bardzo duży plus. Tym bardziej, że jest to około trzysta stron czytania. Matowe okładki, które są integralną częścią mangi wyglądają porządnie i są wykonane z dbałością. Ale największe wrażenie robią rysunki na tych okładkach. „Złamane skrzydła” zasadniczo nie mówią o czym będą z frontu. Dopiero podczas lektury dowiadujemy się, o czym jest ta historia. Kreska, choć ostra i wyglądająca na niechlujną, dba o szczegóły i jest przyjemna dla oka. Zdecydowanie nie mam się tutaj do czego przyczepić.


OPINIA OGÓLNA

„Złamane Skrzydła” to manga, która wciągnęła mnie w swój świat od pierwszego tomiku. Yoneda Kou wrzuca nas na głęboką wodę i razem z bohaterami to toniemy, to wynurzamy się z rozterek, strzelanin, machlojek i mafii. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że jestem obok Yashiro i Doumeki i razem z nimi podejmuje decyzje. Momentami, czułam się jak bezczelny podglądacz ich znajomości, która rozkwita, ale baaaaardzo pomału. Przeszło mi też przez myśl, że gdyby książki mafijne były pisane w taki sposób, jak ta manga, to byłyby o wiele ciekawsze. Cóż, Yoneda nie boi się strzelać do swoich bohaterów, zabijać i okaleczać ich. I to mi się podoba! Mafia, a tym bardziej yakuza to nie słodkopierdzące kwiatki i interesy finansowe, które można odkładać po wieczność. Wątek mafijny przeplata się tutaj z nieśmiałym romansem między szefem, a podwładnym i jest to wykonane wyśmienicie. Patrzenie, jak Yashiro gasi swoje pragnienie seksu, aby chwilę później zobaczyć trupa, kogoś kto nie spodobał się mafii jest po prostu bezbłędne.
Zastanawiam się, czy czytałam lepsze yaoi, ale kiedy piszę tę opinię to nic nie przychodzi mi z pamięci do głowy, albo przychodzi, ale ma za mało tomów, żeby można było porównywać dwa tytuły. Póki co to właśnie „Złamane Skrzydła” są na moim pierwszym miejscu i czekam na siódmy tom z niecierpliwością.
Dla kogo jest ta historia?
„Złamane Skrzydła” są dla fanów mang yaoi, albo osób, które chciałyby spróbować dobrego yaoi przedstawionego w ciekawych realiach. Yoneda Kou spełnił wszystkie wymagania, jakie postawiłam jego mandze. Jeżeli jesteście w którejś z tych grup to „Złamane skrzydła” są dla Was.


Za tomiki do opinii dziękuję wydawnictwu Kotori.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza