„Coda” Vol. 3 – Simon SpuRRIER & MATIAS BERGARA


To już jest koniec. 

„Coda” to komiks, który przyciągnął mnie swoimi barwami. Trylogia o bardzie, który szukając swojej ukochanej zostaje zaskoczony jej zachowaniem, pochłonęła mnie do tego stopnia, że czekałam na zakończenie historii z ogromną niecierpliwością. 
Warto było?

FABUŁA 

Hum odnalazł swoją ukochaną małżonkę, której zachowanie okazało się być nieco inne, niż bard się spodziewał. W świecie Cody trwa wojna. Wojna, którą Hum ogląda z klatki Błotki, której został więźniem. Mężczyzna będąc w rozsypce i rozpaczy zajmuje się zapisywaniem kolejnych stron swojego pamiętniczka, które co chwilę przekreśla, aby napisać coś zupełnie innego. Krótko mówiąc, bard nie ma weny ani na śpiewanie, ani na tworzenie, ani przede wszystkim na życie. 
Wszystko zmienia się z jednym spotkaniem, które budzi iskierkę nadziei w naszym bohaterze, a ten ponownie zaczyna chcieć. Chcieć żyć i walczyć. 

OPRAWA GRAFICZNA 

Po raz kolejny zostałam porwana w całą gamę kolorów. Kadry w „Codzie” są tak żywe i barwne, że dosłownie wychodzą z kart komiksu. I ponownie podziwiałam te rysunki znacznie dłużej, niż to jest zalecane przez lekarzy. Niestety, ale Matias Bergara kupił mnie swoim talentem i smakiem do kolorów. Wszystkie trzy tomy tego komiksu są utrzymane na tym samym poziomie. Na końcu każdego z nich możemy znaleźć dodatkowe rysunki, projekty postaci, czy okładki poszczególnych zeszytów. Nic, tylko podziwiać. 


OPINIA OGÓLNA 

Ostatni tom „Cody” zakończył fantastyczną przygodę białowłosego barda i jego... dość specyficznego konia. Całość czytało mi się naprawdę szybko i przyjemnie i mam wrażenie, że nadejdzie czas, kiedy wrócę do tej historii. Zakończenie jest satysfakcjonujące i zadowalające, a momentami to, jak Spurrier pokierował bohaterami i ich losami naprawdę zaskakuje. Bardzo podobało mi się to, że świat Cody nie jest idealny. Przemyślenia naszego barda raz są słodkie, raz gorzkie, a to sprawia, że historia nabiera głębi. 
Końcem końców trzecia część „Cody” to zakończenie, jakie chciałam przeczytać. Historia porwała mnie od pierwszego tomu, a po lekturze ostatniego, nadal czuję smutek, że to już koniec. 


Za komiks do opinii dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics.
Grafiki ze strony wydawnictwa. 

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz: