„Kepler62. Część Pierwsza: Zaproszenie” - Timo Parvela & Bjørn Sortland


Więcej!


Z „Keplerem62” miałam niecodzienną przygodę. Zobaczyłam w zapowiedział wydawnictwa Widnokrąg ten tytuł i wystarczyło mi pierwsze zdanie z opisu, które brzmi: „Ziemia ginie, ludziom grozi zagłada.”, abym wiedziała, że MUSZĘ przeczytać tę historię. 
No i tym oto sposobem, kiedy dwa pierwsze tomy serii „Kepler62” przybyły do mnie, po prostu usiadłam i zaczęłam szukać odpowiedzi, co z tą Ziemią będzie dalej? 

Świat gier komputerowych opanowała nowa gra. „Kepler62” to wielka tajemnica dla wszystkich graczy, bowiem nikt, ale to NIKT nie jest w stanie jej skończyć. 
Dla dwójki chłopców z biednej dzielnicy miasta, którzy zasadniczo wychowują się sami, zdobycie tej gry graniczy z celem. Jednak Ari i jego młodszy brat Joni nie poddają się i „Kepler62” w końcu wpada w ich ręce. 
Chłopcy zostają pochłonięci na kilkanaście godzin w wirtualny świat, a kiedy przychodzi setny level postaci to Joni mówi Ariemu, co ma zrobić. 
Braciom udaje się przejść barierę, na której zatrzymują się inni gracze. 
Zaś „Kepler62” okazuje się być nie grą, a zaproszeniem. 

Pierwsze, co mi przyszło na myśl podczas czytania tej książki to „Player One”. A z racji, że jestem ogromną fanką tej książki szybko stwierdziłam, że „Kepler62” spodoba się każdemu, kto przeczytał i polubił właśnie „Playera One”. 

Ari z Jonim to dwóch młodych chłopców, których mama zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Świat zewnętrzny nie należy do przyjemnych i bezpiecznych dla trzynastolatka i jego młodszego brata. Kiedy chłopcy rozwiązują zagadkę setnego levela ich życie zmienia się w przeciągu jednej minuty. 


Zostałam pochłonięta w tę pozycję i jej fabułę. „Keplera 62” czyta się bardzo szybko, bo ma też dużo fantastycznych rysunków stworzonych przez Pasi Pitkänen, który pracował przy Angry Birds. Muszę przyznać, że niektóre grafiki sprawiły, że zatrzymywałam się na dłużej, aby je po prostu popodziwiać. 

Pierwsza część „Keplera 62” to przyjemne utopijne science fiction, które wprowadza nas w świat dwójki zagubionych dzieciaków. Wprawdzie jest to historia sugerowana dla dzieci, to po sobie widziałam, że dorośli także będą się tutaj świetnie bawić. 

Pochwała należy się Iwonie Kiuru, która fantastycznie przetłumaczyła z języka fińskiego na nasze tę serię. Szacun wielki z mojej strony dla tłumaczki, bo kiedyś próbowałam ogarnąć fiński to... a nieważne. 


Pierwszy tom „Keplera 62” to wciągająca historia, która dopiero się rozkręca! Jestem bardzo ciekawa kolejnych książek z tej serii, a szczególnie końca, bo coś czuję, że może być niezła rozróba. Warto wspomnieć, że seria ta ukazała się dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej w ramach programu „Kreatywna Europa”. Jak dla mnie, świetna sprawa. Uważam, że powinniśmy mieć na rynku więcej książek ze Skandynawii.

Grafiki pochodzą ze strony wydawnictwa.

Za książkę do opinii dziękuję wydawnictwu

widnokrag logo regular - Wydawnictwo Widnokrąg

Po drugiej stronie okładki

2 komentarze:

  1. Nie czuję potrzeby czytać ten komiks, choć wydaje się wywodzić z jednego, z moich ulubionych gatunków..
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusisz, chociaż wiem, że to nie jest pozycja dla mnie.

    OdpowiedzUsuń