„Mądra Mysz. Maszyny i pojazdy. Pojazdy ratownicze” - Christian Tielmann


Przygoda Ani i Marka.


Będąc w klimatach książek dla dzieci postanowiłam sięgnąć po jeszcze jedną, a jest nią najnowsza pozycja z serii „Mądra Mysz” od Christiana Tielmanna, która mówi o pojazdach ratunkowych. 

Podczas przejażdżki rowerowej mama zabiera Anię i Marka do znajomego, który jest właścicielem warsztatu samochodowego. Dzieci mają szczęście, bowiem w zakładzie do drobnych napraw stoją pojazdy służb uprzywilejowanych. Tym oto sposobem Ania i Marek poznają karetkę, radiowóz i wóz strażacki. Mają okazję nawet w nich siedzieć i włączyć koguty, które są głośne nie tylko dla innych, ale też tych, którzy siedzą w danym samochodzie i jadą na sygnale. 
Po zwiedzaniu dzieci wracają lawetą, a mama piechotą, bo dętka od jej roweru ulega zniszczeniu.
A kiedy zajeżdżają do domu, dalej przeżywają wizytę w warsztacie samochodowym. 

Tego się nie spodziewaliście, ale podczas czytania tej historii miałam małą towarzyszkę, która została kupiona ilustracjami. Sama opowieść jej nie interesowała tak bardzo, jak „brum brum” na kolejnych stronach książki. Miałam też okazję, zobaczyć prawdziwe pojazdy ratownicze, tylko w nieco mniejszej skali i muszę przyznać, że cieszę się, iż chociaż „Małą mysz” mogłam przeczytać z towarzyszką i zobaczyć jej reakcje na tę historię. 

Muszę przyznać, że choć przeczytałam tylko jedną historię z ogromnej serii, jaką stworzył Christian Tielmann, to i tak stwierdzam, że naprawdę warto sięgnąć po inne opowiadania. Może nie są to „Baśnie Braci Grimm”, ani „Akademia Pana Kleksa”, ale też wzbudzają w dziecku ciekawość i chęć sprawdzenia, co dzieje się dalej. A przede wszystkim uczą nowych rzeczy
Przyjemnie mi się to czytało i myślę, że moja towarzyszka (sądząc po jej reakcjach) też była zadowolona. 

Za książkę dziękuję

Po drugiej stronie okładki

2 komentarze: