„Monstressa. Tom trzeci: Przystań” - Marjorie M. Liu & Sana Takeda


Znajdź swój dom.

„Przystań” to trzeci tom „Monstressy” - komiksu, który wciągnął mnie bez reszty. Kiedy piszę tę opinię jestem w piątej części i muszę przyznać, że na siłę odrywam się od tego komiksu, bo nie chce pomylić fabuł poszczególnych tomików. Ale, jak tylko skończę opinie trzeciego i czwartego tomu, to od razu wezmę się za czytanie.

FABUŁA

Maika Półwilk w końcu dociera do celu, jakim jest Pontus. Miasto to słynie z harmonii między ludźmi, a Arkanijczykami. Niestety nie może zaznać tu spokoju, ponieważ cały czas podążają za nią jej wrogowie. Władze miasta zaczynają obawiać się, że magiczna tarcza, która do tej pory chroniła miasto może nie wytrzymać tej próby. Co więcej, demoniczny stwór, który urzęduje w ciele Maiki zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze i ciągły głód. Kim jest czarny potwór z oczami nazywany Zinnem i dlaczego akurat Maiko musi go nosić w swoim ciele?
Czy wojna, której widmo zbliża się nieubłaganie ma szansę nie stać się faktem?

OPRAWA GRAFICZNA

Sana Takeda nadal trzyma poziom w trzecim tomie. Ale tutaj na końcu komiksu został dodany bonus w postaci rysunków innych grafików, czy (jak nazwali to twórcy) „przyjaciół Monstressy”. Mamy kilka rysunków z postaciami, które pojawiają się w komiksie w formach luźnych, nieco plakatowych. Całkiem sympatyczny bonusik, który po skończonym komiksie nieco mnie zaskoczył, bo obstawiałam, że jest podobnie jak w poprzednich częściach.
Jeżeli chodzi o sam komiks, nadal jest tutaj perfekcyjne dopracowanie szczegółów, kadry pełne akcji i ruchu, ale też elegancja i spokój. Mimo że historia utrzymana jest głównie w ponurych barwach, wygląda wyśmienicie.

OPINIA OGÓLNA

Trzeci tom to więcej pytań, niż odpowiedzi do całej historii. Tutaj zaczynają też wychodzić na prowadzenie postaci do tej pory drugoplanowe, jak przeurocza Kippa, czy mości Ren. Nie zabrakło też przerywników z historią, opowiadaną przez koty. A propos Kippy, moje podejrzenia okazały się zupełnie słuszne, co cieszy, ale nie dlatego, że miałam rację, tylko dlatego, że ta mała, dzielna bohaterka powinna dostać więcej czasu „antenowego” w komiksie.
Cieszy mnie to, że Liu nie goni z fabułą. Jak na komiks, naprawdę powoli to wszystko się rozwija, świat opisany w tej historii jest dość rozbudowany, a opowieść Maiko jeszcze bardziej. Poznajemy to wszystko powoli, stopniowo, co z jednej strony może się podobać, z drugiej może nudzić. Sami musicie zadecydować, w której z tych grup jesteście. Osobiście zapisuje się do tej pierwszej, co chyba widać przy okazji czytania piątego już tomu.
Powinnam tu napisać, że polecam, ale to już wiecie. Powinnam dodać, że idę czytać czwarty tom, ale ten już za mną. Zatem napiszę: jeżeli jeszcze nie sięgnęliście po „Monstressę” to już dawno powinniście. Wyśmienita historia w przepysznie formie.

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com