„Odnalezione Piękno” - Tillie Cole


Co było kiedyś...


„Odnalezione Piękno” to krótka, bo zaledwie stustronicowa nowelka do serii „Kaci Hadesa”. Niemniej, jaka by nie była i tak z tego miejsca chciałam podziękować wydawnictwu Editio Red za zdecydowanie się, na wydanie nowelek, które należą do tej serii, bo są jej nieodzowną częścią. 
Ta pozycja cofa nas wstecz, kiedy Katami rządził Reaper i pokazuje historię zupełnie inną od wcześniejszych tomów. 

Shane Rutherford uciekł z domu, mając siedemnaście lat. Chłopak nie wiedział gdzie się podziać, a nie chciał wracać do domu, w którym był bity, zatem został dzieckiem ulicy. Pewnej nocy chłopak został okradziony, jednak sprawcy szybko dostali swoją sprawiedliwość, a Shane poznał ludzi, którzy postanowili go przygarnąć. Był to teksański Ku Klux Klan. 
Chłopak szybko poczuł się, jak w rodzinie między mężczyznami wyznającymi wyższość rasy aryjskiej, a z racji swojego wyglądu został nazwany Tankiem. 
Ksywa ta przylgnęła do niego i w więzieniu także tak na niego wołali.
Po trzech latach Shane odzyskuje wolność, a kiedy odchodzi od Bractwa, jadąc ulicą o mały włos nie potrąca pięknej blondynki z niebieskimi oczami. Susan- Lee Stewart uciekając z konkursu na Miss Piękności, który wygrała wpada na motocykl łysego motocyklisty. Zwęszając okazję do dalszej ucieczki, udaje się w nim podróż, która rozbudza w nich ogniste uczucie, a przy okazji prowadzi prosto w ramiona Katów Hadesa. 

Tank i Piękna, bo tak zostaje nazwana przez Shane'a Susan- Lee to postaci, które pokazują, że czasami wystarczy łut szczęścia i odpowiedni czas, aby z przypadku zrodziła się miłość. 
Shane jest typowym białym bratem, jego ciało pokrywają tatuaże mówiące o wyższości białej rasy, którą niegdyś wyznawał. Wszystko zmieniło się w więzieniu, w którym poznał ciemnego chłopaka i, który zmienił jego postrzeganie świata.
Mogłoby się wydawać, że Susan-Lee wyolbrzymia swoje problemy, ale kiedy pierwszy raz pokazuje prawdziwą siebie przed Tankiem, okazuje się, że jej życie nie było usłane różami. 

„Odnalezione Piękno” to nowelka, która pokazuje nam Reapera z innej strony, niż w „To nie ja, Kochanie”. Pojawia się też tu bardzo młody Styx, z którego własny ojciec drwi, ale jest on postacią epizodyczną. Reaper zaś... okazuje się być większym skurwysynem, niż w pierwszym tomie całej serii. Ta nowelka jest dobrym przykładem, jak można znienawidzić bohatera jeszcze bardziej, niż się go do tej pory nienawidziło. 

Idealne dopełnienie serii. Cieszę się, że Editio Red wydaje te nowelki, bo „Kaci Hadesa” po prostu na to zasługują. „Tak, Kochanie” jest drugą krótką nowelką w tej serii, a wspominałam o niej przy okazji opinii „Przebaczenia” (ale napiszę o niej osobny post bliżej premiery) i także nie jest „zapchajdziurą”, jak to w przypadku nowelek do serii bywa. 

Tillie Cole nawet w krótkiej książce potrafi zbudować nastrój i rozbudzić emocje. „Odnalezione Piękno” jest tego bardzo dobrym przykładem. Polecam Wam tę nowelkę, jak i całą serię „Katów Hadesa”. 

Za książkę do opinii dziękuję wydawnictwu

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz: