"Powiedz mi to szeptem" - Kerry Anne King




Wiecie, że wydawnictwo Niezwykłe nie lubi sięgać po zwykłe książki. „Powiedz mi to szeptem” jest właśnie jedną z pozycji, które zapadają głęboko w pamięć i długo nie dają o sobie zapomnieć. 

Maisey Addington nigdy nie spełniła oczekiwań swojej matki. Nie wyszła za mąż za Grega, którego jej matka uwielbiała, ale miała z nim córkę Ellę, która była przy matce, a ojca widziała raz na jakiś czas Jej praca była bez dalszego rozwoju, a Maisey nie była głupia, aby pokusić się o coś lepszego. Kobieta wiodła swoje życie spokojnie, dopóki nie dowiedziała się, że jej ojciec jest oskarżony o znęcanie się i zaniedbanie żony, a matka Maisey jest w śpiączce. Addington postanawia przyjechać do rodzinnego domu, zbierając ze sobą Ellę i wyjaśnić całą sytuację z rodzicami. 
Kiedy matka Maisey leży nieprzytomna w szpitalu, kobieta musi podjąć decyzję o podtrzymywaniu życia swojej rodzicielki, bądź odłączeniu jej od sprzętu. Zdezorientowany ojciec niszczy ostatnią wolę Leah – matki Maisey i pali wszystkie dokumenty. 
Dziewczyna wie, że coś musiało być na rzeczy, skoro jej ojciec tak bardzo chciał zatrzeć wszystkie ślady. Zaczyna szukać i węszyć, a to co odnajduje zmienia jej wizerunek o rodzicach i całe jej życie. 
Prawda boli, ale też wzmacnia.
Maisey postanawia walczyć o pełną opiekę nad swoją córką, aby nigdy nie stała jej się krzywda. 
Czy kobieta ma szanse na powodzenie? 

Tej książki nie da się dobrze opisać. „Powiedz mi to szeptem” to pozycja, przy której dostawałam istnej kurwicy przez to, co autorka zgotowała bohaterom swojej książki. Jestem uczulona na facetów podnoszących rękę na kobiety i najchętniej bym im ucięła przyrodzenie i powiesiła za sutki, aż zemrą. Cóż, no nic już na to nie poradzę. A tutaj? Myślałam, że mnie coś rozszarpie i wyrzucę przez okno czytnik. 

„Powiedz mi to szeptem” to książka, która jest dobra zarówno po angielsku, jak i po polsku. Obie wersje są naprawdę dobrze napisane i czyta się je w tempie ekspresowym. Jest to pozycja, której nie można odłożyć, gdyż koniecznie chcemy się dowiedzieć, co będzie dalej w tej fabule. 

Maisey spodobała mi się za swoją walkę o prawdę, która następnie przerodziła się walkę o córkę. Mimo ciągłych kłód pod nogami i utrudnień, kobieta nie poddaje się i ciągle wstaje na nogi z klęczek, aby ponownie stanąć do walki z całym światem. A przy poznawaniu prawdy o własnej matce i ojcu Maisey poznaje także Tony'ego – strażaka, którego historia okazuje się być krótką odrębną linią fabularną. I uwierzcie mi, ona też wcale nie należy do najłatwiejszych. 

„Powiedz mi to szeptem” to pozycja, którą musicie przeczytać. Jak pisałam, tej książki nie da się opisać w kilku słowach. Trzeba usiąść do niej i przeczytać ją całą, bo tylko wtedy poznacie prawdę o Maisey i Leah. I tylko wtedy naprawdę poczujecie przekaz tej lektury. 
Między nami żyje wiele ofiar przemocy domowej, które kryją się ze swoim przypadkiem, gdyż zwyczajnie boją się o siebie, bądź są skutecznie mamione przez partnera i odpuszczają, z myślą „że więcej się to już nie powtórzy”. Niestety jest zupełnie inaczej. 
„Powiedz mi to szeptem” wielu pozwoli otworzyć oczy sytuacje ofiar przemocy domowej i da do myślenia, a być może pomoże w reakcji na takową, kiedy słyszymy ją za ścianą, zamiast odwracać wzrok. 
„Powiedz mi to szeptem” poruszyło mnie do tego stopnia, że długo nie będę mogła pozbierać się do „kupy” po tej książce. Przeczytajcie koniecznie!

Jesteś ofiarą przemocy domowej? Tu znajdziesz pomoc.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję

Po drugiej stronie okładki

2 komentarze: