Niektóre
książki trzeba najpierw podziwiać, potem zaś czytać...
To
pierwszy post z tego cyklu. Nie wiem czy nie ostatni, wszystko zależy od weny i
pomysłów specjalistów książkowych okładek. Zobaczymy, czy jakakolwiek jeszcze
mnie kiedyś tak zachwyci.
Pamiętacie jak mówiłam że okładki „Silver” są piękne?
Coż... są, ale nie najpiękniejsze. „Zakazane Życzenie” Jessicy Khoury wydane przez Wydawnictwo SQN jest
piękniejsze.
Śliczne.
Zachwycające.
Epickie.
Cudowne.
(tutaj wymieńcie sobie kolejne epitety)
To nie będzie recenzja, gdyż książkę dopiero czytam, a raczej dawkuję sobie, ponieważ oprawa jest tak samo piękna jak wnętrze.
To będzie post, który będzie apoteozował okładkę. Tylko ją.
Gdy
przyszła do mnie paczka i wziełam to cudo w swoje rączki poczułam matowy
papier, matowy który jednak ma jakies delikatne granulki w sobie. Tytuł mieni
się złotem, odbijając promienie Słońca, zaś z lapmy unosi się błyszczący dymek,
który można wyczuć pod opuszkami palców.
Książka
posiada skrzydełka i to pod nimi kryje się kolejne cudo. Piękne obramowania, na
złotym tle, które aż chce się podziwiać. (jedno zdjęcie zrobiłam z fleszem, abym wam pokazać ten kolor, którego światło dzienne nie oddaje)
Sama
czcionka tytułu przyciąga wzrok i kusi do sięgnięcia po tę pozycję.
Każdy
rozdział jest okraszony zdjęciem lampy i lekkiego dymku.
A jak pachnie! Miłym dla nosa drukiem, z nutą słodkości i
tajemnicy. Przy każdym odwrocie strony można poczuć zapach i zapomnieć się
jeszcze bardziej.
Recenzja niebawem, ale juz teraz wiem, że mogę Wam z czystego sumienia polecić „
Zakazane życzenie”.
Serdecznie dziękuję Wydawnictu SQN za egzemplarz recenzencki
Laure