niedziela, 16 kwietnia 2017

„Jesteśmy doskonale niedoskonali.”


Jak wiecie święta spedzałam z najnowszą książką wydaną w naszym kraju autorstwa K.Bromberg. Muszę przyznać, że warto było czekać. 

Od razu na wstępie wyjaśniam, iż z autorką miałam okazję spotkać się przy premierze „Hard Beat”, które przeczytałam jako pierwsze. Potem przyszła pora na „Sweet Ache” i „Slow burn”. Teraz zaś na „Aced. Uwikłani”. Nie bijcie mnie, zatem jeżeli napisze coś czego nie powinnam, gdyż czytam tę serię od tyłu, a trzy pierwsze części dalej stoją i czekają na swoją kolej. Zresztą znacie mnie, wiecie że dla mnie to coś całkiem normalnego czytać serię odwrotnie niż zalecają. 
Zaczynajmy.

W „Aced. Uwikłani” spotykamy się po raz kolejny z przystojnym kierowcą rajdowym – Coltonem Donavanem oraz pracownicą opieki społecznej Rylee, która jest jego żoną. Akcja zostaje przeniesiona w czasie kiedy to nasza świeża jeszcze para młoda rozpoczyna prawdziwe życie. Nie wszystko idzie jednak po ich myśli i pojawiają się kłopoty. Kłopoty, które sprawiają, że zakochani zaczynają się od siebie oddalać. Nie będę tutaj jednak wprowadzać przerażenia i napiszę, że wcale nie jest tak źle jak Wam się wydaje. Jest coś co ich przyciąga do siebie i podsuwa im do umysłów, aby walczyli o siebie i swoją miłość.

Kristy Bromberg jest wspaniałą pisarką. Jej książki stawiają bohaterów w obliczu wyzwań, trudności i przeciwności losu. Każda kolejna część cyklu „Driven” jest bardziej porywająca i pokuszę się tutaj o przyrównanie jej pozycji do wina. Im dalej tym lepiej. Wiem, że to porównanie nie jest adekwatne do mojej wiedzy na temat książek tej autorki, bo nie czytałam pierwszych trzech pozycji, ale czytając od tyłu widzę jak ta seria się zmieniała od „Driven” do „Hard Beat”. No dobra, od „Aced. Uwikłani” do siódmej części. 


W tej pozycji zostają ujawnione głębokie, spowite mgłą zakątki duszy Coltona i Rylee. Spotykamy się tutaj z problemami bycia celebrytą, a także widzimy osuwanie się po klifie w przepaść depresji, która została napisana w przemawiający do Czytelnika sposób. Możemy poczuć wyobcowanie oraz zaglądnąć w myśli kłębiące się w głowie osoby cierpiącej na tę chorobę. Miłość Coltona i Rylee z dzikiej, nieokiełznanej namiętności przerodziła się w stateczną, ale również prawdziwą i wieczną miłość małżeńską. Bohaterowie dojrzeli, a ich uczucie razem z nimi. 


Sama nie wiem jak autorka to robi, ale jej książki sprawiają, że chce się porozmawiać z bohaterami (albo to ja jestem jakaś dziwna i chciałam Coltonowi i Rylee pomóc). Mam nadzieję, że będziecie mieć podobnie.

„Aced. Uwikłani” to pozycja, która dopełnia i zamyka przygodę Rylee i Coltona. Stwierdzam tak, gdyż czytając ostatnie zdanie poczułam się jakby to był definitywny i ostateczny koniec. Nie zmienia to faktu, że przeczytam pierwsze tomy, które juz od poł roku czekają na półce. Wiem jednak, że warto, mimo poznania zakończenia. Swoją drogą to części z kolorowymi okładkami można czytać bez znajomości poprzednich tomów, więc gdyby znalazł się ktoś tak szalony jak ja i chciałby zacząć przygodę z Bromberg od „Hard Beat” to nie będzie z tym problemów.

„Nikt nie ma kontroli nad życiem, Rylee. Dlatego jest takie piękne i zarazem przerażające. Akceptujemy każdy kolejny dzień, staramy się dbać o nasz skrawek życia i cieszymy się każdą pieprzoną chwilą, jaka została nam dana.”

 
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu EditioRed.

Laure

7 komentarzy:

  1. Mimo, że Twoja recenzja zachęca, ja raczej po ten tytuł nie sięgnę. Nie czuje się dobrze w tym gatunku.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic się nie martw, prawie wszystkie moje ulubione serie czytałam od końca, co zbyt dobrze o mnie chyba nie świadczy... takie życie XD
    Po książkę miałam szansę sięgnąć, a ja głupia zrezygnowałam, sama nie wiem czemu. Teraz żałuję.
    Cieplutkie pozdrowienia z Książkowego Zakątka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj bo warto! No to widze że nie jestem sama, od razu mi lepiej na serduszku :)

      Usuń
  3. Zachęcasz, ale chyba to nie historia dla mnie. Nie mogę jakoś poczuć do niej mięty. Z drugiej strony może znienacka, kiedyś po nią sięgnę ;) żeby się chociaż upewnić.
    Świetnie, że Autorka wciąż Cię nie zawodzi, to jest wielki plus dla Niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz tak z romansami jak ja z polskimi autorami :D

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa i książki i serii.

    OdpowiedzUsuń