środa, 8 marca 2017

„Dirty doctor” – Whitney Gracia

Siódmego marca pojawiła się zapowiadana przeze mnie nowelka Whitney G. pod tytułem „ Dirty Doctor”. 
Czytając ją dziś, w dzień Kobiet, możecie mi wierzyć, że spędziłam naprawdę ciekawy dzień z Garrettem.


Już na wstępie muszę przyznać, że dzięki tym dwóm krótkim pozycjom Whitney Gracia mnie zdobyła. 

Nie tylko pokazała sytuacje, które mogą zdarzyć się w normalnym życiu, ale dodała do tego humor i wykreowała fantastycznych bohaterów. 

Podniecałam się już „Naughty Boy” ( RECENZJA ) wystarczająco, ale „Dirty Doctor” tak naprawdę jest jeszcze lepszy. 


"Lean back on the table and spread your legs for me..."

Akcja toczy się w gronie lekarzy. Mamy tutaj klinikę Park Avenue Wellnes, a główny bohater czyli Garrett Ashton jest ginekologiem. 
Oczywiście jest też zabójczo przystojny( no jak mogłoby być inaczej, prawda?). 
Już na samym początku czytając jego rozdział uśmiech pojwił się na moich ustach i do samego końca książki, jakoś dziwnie nie potrafił zejść. 

Garrett udziela się na portalu randkowym, ale tylko wirtualnie. Wymienia wiadomości z niejaką JERSEYGIRL7. Dziewczyna opowiada mu o randkach, które są beznadziejne i ciągle prosi go o rady.

Pewnego dnia w klinice pojawia się nowa stażystka, która nie dostała się do programu innej kliniki w Nowym Yorku. Natalie Madison. Dziewczyna poznaje doktora Ashtona, ale poza jego wyglądem, nic nie przyciąga jej uwagi do niego. 

Po kolejnej nieudanej randce, D-Doctor proponuje kolację JERSEYGIRL7. 

Okazuje się, że brudny doktor, rzeczywiście jest doktorem i do tego, tym z którym Natalie przyszło pracować.

Resztę możecie sobie dopisać, albo sięgnąć po tę pozycję. 
Muszę przyznać, że „Dirty doctor” jest książką przezabawną. Sytuacje w jakie wplatani są bohaterowie sprawiają, że Czytelnik ciągle się śmieje. Nawet zwykła wymiana mejli między nimi sprawia, że uśmiech dalej trwa na ustach i nie chce zejść. Bohaterowie są śmieszni, pozytywnie nastawieni do życia i rozbrajający. Dużo tutaj nie można o nich napisać, gdyż nowelka jest zbyt krótka, żeby ich dobrze poznać. 

Czekałam z utęsknieniem na Doktorka, bo po „Naughty Bossie” miałam smaka na coś krótkiego, bez kolejnych tomów. To 106 stron, które zaserwowała mi ta książka jest idealnym przystawką przed  czymś większym. Można spędzić miło czas z Garrettem, można się pośmiać i w międzyczasie można ukończyć niechcący lekturę.

 Troszkę smutno mi na sercu, że to już koniec mojej przygody z Madison i Ashtonem, ale z drugiej strony liczę, że autorka już coś tam skrobie dla swoich fanów. 



Laure

5 komentarzy:

  1. Nie znam Autorki i jakoś ta książka do mnie nie przemawia, ale fajnie, że miałaś satysfakcję z lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, Ty gustujesz w polskich pisarzach, a ja ani trochę :D

      Usuń
  2. 106 stron? Wow faktycznie króciutko, maleństwo bym powiedziała. Dawno nie czytałam romansów, ale może się skuszę. Ten tytuł rozbraja na łopatki. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to bawi. :) Dużo jest pikantnych scen czy bardziej rozwój miłosny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pikantne sceny to są może ze dwie, głównie budowane jest napięcie i pożądanie przez bohaterów, ale historia jest tak śmiesznie opowiedziana, że naprawdę seks tam kompletnie nie jest potrzebny

      Usuń