środa, 23 listopada 2016

SIN changed HER forever



Idąc za ciosem po skończeniu „Manwhore +1” wzięłam do ręki trzecią część. 
I wiecie co?
 Zawiodłam się.

Tym, że jest taka krótka.

Katy Evans na początku napisała, iż nie mogła zostawić historii Malcolma i Rachel wraz z końcem tomu drugiego. 
Nie dziwię się jej. Ja też bym nie mogła ich tak zostawić. 
„Ms Manwhore” to nowelka. Króciutka, wyjaśniająca wszystko o Lingviston i Saintcie. 
W wersji angielskiej to zaledwie 150 stron. 
Mało...
Za mało.

Nie mogę zdradzić za dużo, bo zostanę zjedzona przez fanki Malcolma (sama nią jestem), które namiętnie czekają na początek 2017 roku i polskie wydanie „+1”, ale wraz z końcem drugiego tomu, będziecie wiedziały o czym jest tom trzeci. Pewnie nawet teraz już się domyślacie co chce wam przekazać. 

Ten post bedzie krótki, ale nie dlatego, że książka jest krótka. O Malcolmie mogłabym pisać wiersze, gdyż jego postać urzekła mnie w momencie, gdy sięgnełam po „Manwhore”. Będzie krótka, ponieważ poza tym, że nie chce za dużo zdradzić, nie wiem co mam napisać. 
O drugiej w nocy odłożyłam ją na połkę... oczywiście ze łzami szczęscia na policzkach i miałam pustkę w głowie. Do tej pory ją mam. Przygoda z Rachel i Malcolmem była tak wspaniała i tak wciągająca, że teraz nie wiem co począć ze swoim życiem. 
Katy Evans wie jak stworzyć bohaterów, którzy chwytają za serce i im dłużej czytelnik zagłębia się w ich przygody, tym bardziej pragnie poznać ich naprawdę. Wie, jak napisać historię, która przyprawi czytelnika o łzy szczęscia. W „Ms Manwhore” jest tak samo. To piękna opowieść, jak z bajki, kiedy dziewczyna poznaje księcia, który jest w stanie zrobić dla niej wszystko. 

Moja opinia jest typowo subiektywna. Wszystkie książki Evans oceniam zawsze na 10/10. Zawsze, bo nie mam zwyczaju układać sobie w głowie zakończenia, gdyż pragnę czytać coraz szybciej, aby dowiedzieć się jak zostało to wymyślone. Jest subiektywna, bo Malcolm Kyle Preston Logan Saint jest dla mnie nalepszym ciachem książkowym, a  gdybym kiedyś zrobiła ranking to on będzie na moim pierwszym miejscu. Rachel jest za to miłą, skromną i sympatyczną dziewczyną, która zasłużyła na takiego faceta jak Sin.

Długo mogłabym się rozpisywać na temat tej pary, a w szczególności Malcolma. Będę trzymać kciuki, aby Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się wydać w Polsce tą nowelkę, bo jeżeli jej nie wydadzą, to mogę Wam obiecać, że osobiscie ją przeczytam jeszcze raz z przyjemnością i przetłumaczę dla Was, mimo że niekoniecznie chce się dzielić Malcolmem. 

Końcem końców, ciężko mi się z nimi rozstać... ale wiem, że jeszcze nie raz do nich wrócę i od nowa przeżyje z nimi tą wspaniałą historę.

Laure

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz