A co, gdyby zabrakło wody?
Nie od dziś wiadomo, że woda nie jest nielimitowanym surowcem na naszej planecie. Wydawnictwo YA! w 2021 roku sięgnęło po książkę „Susza” autorstwa dobrze znanego Neila Shustermana. Książkę, po którą sięgnęłam dopiero teraz, czego bardzo żałuję, bo okazała się być jedną z lepszych lektur miesiąca.
Piekący skwar, rażące słońce, suchość w gardle… Ile jesteś w stanie przeżyć bez wody, nim zamienisz się w zwierzę?
Kalifornię nawiedza najdotkliwsza susza od stuleci. Przez długi czas sądzą jednak, że wszystko wróci wreszcie do normy, jeśli tylko będą przestrzegać reguł: nie podlewać trawników, nie wypełniać basenów, nie brać długich pryszniców. Wszystko zmienia się w chwili, gdy z kranów przestaje lecieć woda. Przez kolejne trzy dni 28 milionów ludzi będzie walczyć o przetrwanie. To doświadczenie zmieni każdego, komu uda się przeżyć.
Nudne miasteczko, w którym mieszka Alyssa, w mgnieniu oka zmienia się w pole bitwy. Sąsiedzi, a nawet członkowie rodzin zwracają się przeciwko sobie, zdesperowani, aby zdobyć zapasy wody, które pozwolą im utrzymać się przy życiu. Kiedy rodzice nastolatki znikają z pola widzenia, aby uratować siebie i swojego młodszego brata, Alyssa zostaje zmuszona do dołączenia do brutalnej walki o przetrwanie.*
„Susza” okazała się być wciągającą lekturą, która stoi bardzo blisko prawdy o braku wody. Bohaterowie zaczynają walczyć o wodę. Stają się desperatami, którzy aby otrzymać choć szklankę wody są w stanie zabić. Bardzo trafnie opisana jest jedna część tej pozycji, która brzmi „Trzy dni do zezwierzęcenia”. I faktycznie. W książce ludzie stali się, jak prawdziwe zwierzęta.
Wartka akcja, całkiem dobrze napisani bohaterowie, których jest tutaj sporo, przez co mamy okazję poznać tę historię z kilku perspektyw, a przede wszystkim naprawdę ciekawie rozwiązane pomysły fabularne. „Susza” jest książką, która na pewno zainteresuje i nie pozwoli się nudzić do samego końca.
Jedyne, co mi się nie podobało, to zakończenie. Trochę zbyt szybkie. Zbudowana została świetna historia, którą ucięto dość brutalnie. Oczywiście, bohaterowie wyciągneli lekcję, z sytuacji, którą otrzymali, ale mogło to być trochę lepiej opisane. Nawet, jeżeli książka miałaby być dłuższa o te trzydzieści stron, to nie byłby problem. Niestety nie jest i wygląda to trochę, jak przyspieszony żywot storczyka – rozkwita powoli, potem pięknie wygląda, a potem umiera śmiercią ekspresową. Ot, takie streszczenie całej lektury.
„Susza” poza zakończeniem przykuła moją uwagę. Byłam naprawdę zainteresowana tym, co będzie się działo w tej pozycji z każdą kolejną stroną i naprawdę żałowałam, że tak szybko się skończyło. Ta książka, pod otoczką fabuły przede wszystkim daje do myślenia i uczy, żeby szanować wodę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy jej zabraknie. A przecież... chyba nie chcemy być mordercami w imię kropli wody? Prawda?
*opis ze strony wydawcy
