„In peace lies havoc” - Amo Jones


Satysfakcjonujący reread.

Pierwszy tom „Midnight Mayhem” czytałam jeszcze w przedpremierą po angielsku i już wtedy ta książka mi się bardzo podobała. Ostatnio wzięło mnie na reready, a kiedy skońcyłam „Real” Katy Evans padło właśnie na „In peace lies havoc” od Amo Jones.
Jak wypadła książka po dłuższej przerwie od autorki?

„Dove Hendry w bardzo młodym wieku dowiedziała się, czym jest mrok. Miała wrażenie, że od tamtej pory stale ucieka i że ktoś za nią podąża. Obserwuje ją, pilnuje jej i jest jej cieniem.

Porwanie dziewczyny spod baru, w którym tańczyła na rurze, było tylko kolejnym elementem jej już i tak bardzo trudnego życia. Może dla kogoś, kto nie doświadczył, czym jest ciemność, zamknięcie w klatce byłoby przerażające. Ale Dove przerażało już niewiele rzeczy.

A może powinno więcej?

Nie ma jednego oprawcy. Jest ich czterech. Noszą maski i mają noże. Dove szybko się przekona, że nic, przez co do tej pory przeszła, nie było piekłem. Piekło dla niej dopiero się zacznie.”*

„In peace lies havoc” to jedna z tych pozycji, którą nie warto opowiadać własnymi słowami, bo można napisać za dużo. Opis książki jest wyjątkowo tajemniczy i tak naprawdę nie wiemy po co sięgamy, kiedy otwieramy tę historię. A sięgamy po mrok, tajemnice i dominację, która budzi wiele emocji. Zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Pytanie, jak bardzo lubisz dark romance.

Amo Jones jest jedną z topowych autorek gatunku. Teraz trochę osiadła na laurach, przez co inne autorki mogły się wybić, co też uważam za bardzo dobrą rzecz. Reread „In peace lies havoc” był tym, czym się spodziewałam, że będzie emocjonującym rollercoasterem z przystojniakami, którzy sprawiają, że rumienisz się podczas czytania.

Ach... podobnie, jak przy „Real” po raz kolejny poczułam to napięcie, namiętność i emocje między bohaterami. Ostatnimi czasy, romanse, które miałam okazję czytać i to głównie zagranicznych autorek nie mają w sobie nic, co sprawiłoby że by mnie przyciągały. W większości nie czuję tych nowych książek, ile razy bym nie próbowała. Stąd pomysł na reready, które póki co sprawdzają się idealnie. I ponownie rozbudziły moją miłość do romansów i erotyków.

„In peace lies havoc” to Amo Jones w pełni. Jest to historia pełna mroku i niebezpieczeństwa, a przy okazji gorąca, niczym piekło. Osoby, które nie są przyzwyczajone do pióra Jones mogą się tutaj odbić od fabuły, choć uwierzcie mi warto spróbować, bo im głębiej w historii Dove tym lepiej. Reread uważam za udany i coś czuję, że to nie był ostatni raz, kiedy sięgam po braci Kiznitch.

*opis ze strony wydawcy

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com