„Więcej niż słowa” - Brigid Kemmerer


Wyraża więcej, niż Rafaello.

Lubię książki Brigid Kemmerer, choć autorka ma swoje wzloty i upadki pisarskie. „Listy do utraconej” były pozycją, którą pokochałam. „Więcej niż słowa” to druga część tej dylogii, którą najpierw wydało wydawnictwo YA!, a potem przejęło wydawnictwo Nowe Strony. Czy autorka utrzymała poziom świetnej pierwszej części?

Rev każdego dnia pracuje nad tym, aby utrzymać swoje wewnętrzne demony w ryzach. Chce poukładać swoje życie i zapomnieć o czasie sprzed adopcji. Pewnego dnia, kiedy na osiemnaste urodziny dostaje list od ojca, traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa powracająz pełną siłą.

Tymczasem Emma chowa się przed realnym światemw cyberprzestrzeni. Kodowanie jest prostsze, bardziej przewidywalne, a przez to bezpieczniejsze niż kontakt z toksycznymi rodzicami. Kiedy Rev i Emma spotykają się, połączy ich nie tylko miłość, lecz także sekrety. Choć ich problemy wydają się całkiem różne, postanawiają wspólnie stawić im czoła.*

„Więcej niż słowa” to dobra młodzieżowa pozycja, która na kartach historii dwójki młodych ludzi pokazuje dużo problemów. Chociażby trudne relacje z rodzicami, rozwód rodziców, przemoc w internecie, blizny z przeszłości, które dalej bolą.

Na swojej drodze spotykamy Reva i Emmę.
Dziewczyna stworzyła grę komputerową, w której ma całkiem sporą grupę graczy, jednak jej matka naciska na to, aby podobnie jak ona sama Emma została lekarzem. Dziewczyna nie ma dobrych relacji z matką, głównie dlatego, że rodzicielka uważa, że wszystko co Emma robi w komputerze jest zwyczajnie dziecinne. Nie ma to jak podcinanie skrzydeł już na starcie, prawda?
Rev to chłopak, który przeżył swoje w dzieciństwie. Jego ojciec bił go i maltretował, a teraz chłopak jest w rodzinie zastępczej, choć to właśnie na tych dwóch dorosłych, który się nim zajeli woła „mama i tata”. Jest wyobcowanym chłopakiem, który nie wychodzi z domu bez luźnej bluzy i kaptura na głowie.

Tę dwójkę łączy jedno – pewnego dnia dostają emaile, smsy, o których woleliby zapomnieć. Co gorsza, nikomu o tym nie mówią, bo nie chcą martwić innych. Z tym, że milczenie nie zawsze oznacza bezpieczeństwo.

„Więcej niż słowa” nie jest tak dobre, jak „Listy do utraconej”, jednak historia Emmy i Reva, także mi się podobała. A i Declana z Juliet nie brakuje, zatem możemy choć trochę pobyć z nimi, jeżeli mało nam po pierwszym tomie. Niemniej jednak, „Więcej niż słowa” to historia, która także daje do myślenia, choć mam wrażenie, że autorka pospieszyła się z pisaniem tego tomu. Można go było bardziej dopracować, poruszyć tematy wrażliwe szerzej w tej powieści. „Więcej niż słowa” to dobra młodzieżówka, po którą warto sięgnąć, ale najpierw przeczytajcie „Listy do utraconej”.

*opis ze strony wydawcy

copyright © . all rights reserved. designed by Color and Code

grid layout coding by helpblogger.com