“Queen of Men” & “King Maker” - Terri E. Laine


Tego się nie spodziewaliście.

Muszę przyznać, że wydawnictwo Niezwykłe poczyniło dobry ruch wydając drugi i trzeci tom serii „King Maker” w jednym czasie. Zakończenie drugiej części przyprawia o prawdziwe palpitacje i chcąc nie chcąc warto mieć pod ręką trzeci tom, aby oszczędzić sobie książkowy zawał.
Serio, serio.

Oszukana Bailey decyduje się na desperacki krok. Kobieta wraca do domu, aby przestać myśleć o Kalenie i odpocząć od wielkiego świata. Bailey wie, że w domu też nie będzie miała świętego spokoju, bo ojciec, będący ważną osobą w wiosce Amiszów, nie zamierza odpuścić własnej córce przykrych słów odnoszących się do jej zachowania. Kobieta jednak nie zamierza ulegać ojcu i poddać się jego narzekaniu. Ale wraz z pojawieniem się w rodzinnej wiosce, Bailey spotyka Turnera, z którym kiedyś łączyło ją wiele wspólnych chwil. Życie uczuciowe kobiety zaczyna się komplikować.
A do tego wszystkiego Bailey jest ścigana przez człowieka, który ma wobec niej złe zamiary.
Walka dwóch mężczyzn o jedną kobietę właśnie się rozpoczęła.
Jednemu zawsze można zaufać i powierzyć swoje życie.
Drugi sprawia, że serce Bailey bije szybciej.
Który z nich wygra?

Cała ta seria jest „na jeden raz”. Już przy pierwszej opinii pisałam, że nie jest to wybitna literatura, ale jeżeli szukacie czegoś bardzo przyjemnego, co przeczytacie też bardzo szybko, to trylogia Terri E. Laine idealnie się w to wpasowuje.

W tych dwóch częściach autorka ciekawie poprowadziła wątek miłosny. Mamy tutaj swoisty trójkąt, chociaż nic w nim generalnie nie zachodzi. Bailey ma decydujące zdanie co do tego, który z mężczyzn będzie jej wybrankiem. Osobiście wolę Kalena, nie dlatego, że jest bogaty i może wszystko. Odnoszę wrażenie, że Bailey przy nim byłaby wolna. Turner należy do wioski Amiszów i zwyczajnie tłamsiłby jej ducha.

Drugi tom tej serii jest nijaki. W zasadzie to erotyczne sny Bailey i zwyczaje Amiszów. Ach, no i zapomniałabym o najważniejszym – rozterki panny Bailey. Jest tu tego cała masa i muszę przyznać, że to głównie przez nie uważam, że drugi tom jest bardzo słaby. Trzeci zaś, ponownie rzuca nas w akcję, która ponownie rozbudza chęć do czytania tej historii. Wszystkie tajemnice zostają rozwiązane, a przy okazji poznajemy wybranka naszej bohaterki.

Czy warto przeczytać tę trylogię? Wydaje mi się, że warto. Historia ma swoje wzloty i upadki, ale ciekawy pomysł na pochodzenie głównej bohaterki i połączenie tego zamkniętego społeczeństwa z całkiem nowoczesnym i cywilizowanym Kalenem, jest nietuzinkowe i oryginalne. Podczas lektury bawiłam się dobrze, chociaż drugi tom w niektórych momentach przyprawiał mnie o mdłości – mowa tu o żalach i rozterkach Bailey. Niemniej jednak całość przedstawia się, jako przyjemna lektura, która na pewno umili Wam kilka godzin.

Za książki do opinii dziękuję wydawnictwu Niezwykłemu.

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Jeszcze się nie spotkałam żeby dwa tomy zostały wydane w tym samym czasie. Miła odmiana.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń