„Matka Noc” - Kurt Vonnegut


W samo sedno.


Kurt Vonnegut stał się moim odkryciem roku 2019 o czym pisałam w podsumowaniu. Zresztą, jeżeli mieliście okazję je czytać, to wiecie też, że autor ma u mnie trzecie miejsce i wyróżnienie w kategorii książek różnych. „Matka Noc” to kolejna propozycja od wydawnictwa Zysk i s-ka, której nie mogłam odpuścić.
Czy i tym razem Vonnegut trafił?

Howard W. Campbell jr podczas II wojny światowej został umieszczony, przez amerykański wywiad w samym sercu nazistowskiej maszyny propagandowej. Mężczyzna przesyłał tajne informacje, które zakodowane, nie mogły zostać odczytane przez nikogo innego, jak znawców kodu. Howard przed wojną był pisarzem, ale jego sztuki dopiero na wojnie zyskały na popularności, kiedy on sam musiał zacząć ukrywać się przed światem. 
Po latach życia w ukryciu staje przed sądem w Izraelu, jako zbrodniarz wojenny. A jakby tego było mało życiem Campbella interesuje się także wywiad radziecki. 
Czy pisarz/szpieg wybrnie z tego zamieszania, jakie powstało wokół jego osoby?
Czy może jedynym wyjściem, aby w końcu odpocząć będzie śmierć?

Odnoszę wrażenie, że Kurt Vonnegut musiał być wrzodem na tyłku dla polityków i całej Ameryki. Choć to pisarz ceniony, w swoich książkach zawsze porusza tematy, dla wielu niewygodne, przez co jego książki, albo się kocha, albo nienawidzi. „Matka Noc” to jedna z tych pozycji, która pod otoczką groteski i satyry chowa prawdziwą osobowość ludzi oraz istotę świata. 
Tutaj, za pomocą swojego bohatera porusza temat poczucia winy ludzi odpowiedzialnych za masakrę, która miała miejsce podczas II wojny światowej. Pokazuje, że są tacy, którzy w swoich złych uczynkach pławią się, niczym w sławie i nie mają zamiaru chować głowy w piasek, albo czuć się winni, ale też i tych, którzy poddali się i chcą po prostu dożyć swojego żywota do końca, bez problemów sądowych i pociągania do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. 
Howard jest właśnie taką osobą. Mężczyzna chce po prostu przeżyć i mieć święty spokój. Nie radzi sobie z rzeczywistością, ale z drugiej strony dwie twarze bohatera sprawiają, że końcem końców nie wiemy, która z nich jest prawdziwa. Tak naprawdę prawdziwa. 

„Matka Noc” to kolejna książka Kurta Vonneguta, która zabrała mnie w ciekawą historię i skłoniła do przemyśleń. Nie jest to pozycja do przeczytania „na szybko”, ponieważ czasami warto się w niej zatrzymać i przemyśleć to, co się właśnie przeczytało. Jednak kiedy pojmiecie całościowo tę historię to gwarantuje Wam, że będziecie urzeczeni pomysłowością autora. 
A co najważniejsze poza świetną fabułą będziecie mieli okazję zobaczyć naprawdę dobry warsztat pisarski. Kto wie, może „Matka Noc” skradnie Wasze serce tak, jak u mnie zrobiły to „Syreny z Tytana” i będziecie chcieli poznać wszystkie książki tego autora? 

Za egzemplarz do opinii dziękuję wydawnictwu

Po drugiej stronie okładki

8 komentarzy:

  1. Bardzo możliwe, że kiedyś przeczytam ☺️
    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tego autora. Jego proza jest taka nieoczywista i pełna odniesień właśnie do sytuacji politycznej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki tego autora, przerabiałam jego teksty w szkole <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nic nie czytałam tego autora, ale bardzo lubię książki o tematyce wojennej, lub w których jest jakiekolwiek nawiązanie do wojny, więc chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nie czytałam tego autora, ale jest na mojej liście do nadrobienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę na półce i będę ją niedługo czytać :) Dzięki za przypomnienie o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem wzrokowcem. Nie ukrywam, że okładka mnie zaskoczyła. Bo yo w sumie jakby jej nie było 😂 o autorze niestety nic nie mogę powiedzieć, bo ten Pan jeszcze mi się nie nawinal. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten autor zdobył w ostatnim czasie nie tylko twoje uznanie. Dam mu szansę 🙂

    OdpowiedzUsuń