[Manga, też książka] „Gdy zapłaczą cykady”| Karin Suzuragi & Ryukishi07 (1-4)




"Gdy zapłaczą cykady" ciekawiło mnie głównie swoją objętością. Dopiero później doczytałam, że to dwa tomy w jednym, ale to tylko podniosło moje oczekiwanie na lekturę tej mangi. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej historii, a to co otrzymałam zaskoczyło mnie, a momentami nawet zdziwiło. 


FABUŁA 
Keiichi przeprowadza się razem z rodzicami do małej wioski. Jego ojciec, artysta twierdzi, że tutaj będzie miał wenę i będzie mógł tworzyć swoje dzieła. Chłopak, zamiast być zmartwiony przeprowadzką i nowym otoczeniem cieszy się, na nowe przygody. A na te nie trzeba długo czekać, bowiem już pierwszego dnia w szkole wpada w oko czterem uroczym dziewczynom, które zapraszają go do swojego klubu, w którym grają w różne gry. Keiichi chętny na kobiece uwielbienie (ach hormony buzują) z chęcią przystępuje do ich ekipy, szczególnie, że jedna z dziewczyn wyjątkowo mu się podoba. Rena, bo tak na imię ma wybranka Keiichiego, ma obsesję na punkcie słodkości i jest w stanie zrobić dla nich dosłownie wszystko. Chłopak razem z Reną chodzi do szkoły, ponieważ mają po drodze. Pewnego dnia Keiichi odkrywa, że w wiosce dawno temu doszło do buntu. Rada chciała zatopić wioskę, ale ludzie się zbuntowali, a po tym buncie, co roku w święto dryfującej bawełny ktoś umiera i ktoś ginie. Przy okazji Keiichi dowiaduje się też, że przez bunt o zalanie wioski Hinamizawy wiele ludzi zginęło w tajemniczych okolicznościach, a części ciał do dzisiaj nie odnaleziono. Chłopiec zaczyna dociekać, o co tak naprawdę chodzi w tej historii, a kiedy sytuacja zaczyna robić się zbyt niewygodna Keiichi doznaje szoku widząc... oczy. 
Cóż, nikt nie powiedział, że grzebanie w starych sprawach nie ukręci bicza nad ciekawskim kilka lat później.

OPRAWA GRAFICZNA 
Wydawnictwo Waneko sprytnie rozwiązało sprawę połączenia dwóch tomów w jeden w każdej księdze, jaka należy do serii „Gdy zapłaczą cykady”. Muszę przyznać, że wydać 27 zł za dużą, świetnie prezentującą się na półce mangę, a wydać 25 zł za cienką książeczkę to coś, co kusi chyba najbardziej. Wszystkie pierwsze cztery księgi są utrzymane na tym samym poziomie, co cieszy oko, kiedy się na nie patrzy. Wiem, że niektóre osoby są uczulone na łączenie słodkich, małych dziewczynek z brutalnością i krwią lejącą się na wszystkie możliwe strony, ale w tych czterech księgach mi osobiście to nie przeszkadzało. 
No, ale to jestem ja. Mi mało co przeszkadza, jak mam być szczera. Szczególnie kiedy historia broni się sama. 

BOHATEROWIE
Każda z ksiąg skupia się na Keiichim i innej bohaterce. Tak poznajemy Mion, Rikę, Satoko i Renę. Z każdą z nich chłopak ma do czynienia osobiście i w grupie, z przyjaciółmi. Każda z dziewczyn jest też unikatowa i każda ma oryginalną historię swojego życia. Keiichi poznaje wszystkie cztery, aczkolwiek najbardziej interesuje go sprawa tamy, do której jak doskonale wiemy sięgać nie powinien. 
O dziwo nie polubiłam żadnej bohaterki. Wszystkie te dziewczyny mają coś, co sprawia, że nie jestem ich fanką. Chociaż, jak zapytacie mnie co to takiego, to nie będę w stanie odpowiedzieć. Czasami... miałam ciarki na plecach patrząc na nie. Myślę, że Wy też będziecie mieli, kiedy zdecydujecie się sięgnąć po „Gdy zapłaczą cykady”. 

OPINIA OGÓLNA
„Gdy zapłaczą cykady” to mangowy thriller. Chociaż historia może wydawać się nieco infantylna i słodka (fragmenty rzeczywiście takie są), to w ogólnym rozrachunku chodzi o to, aby lekko się bać. Autorzy podsuwają nam zarówno prawdziwe, jak i fałszywe informacje, a my zaczynamy główkować, jak potoczy się fabuła, co było prawdą i kto jest winny wszystkim zabójstwom. Nie da się ukryć, że i tak nie będziemy w stanie dowiedzieć się prawy sami, kończąc te cztery tomy, bowiem to jest dopiero początek całej historii. Dopiero następne tomiki zaczną nam klarować całą sytuację przedstawioną w tej mandze. 
Muszę przyznać, że jest to dobry thriller, aczkolwiek powtarzające się motywy na początku każdej mangi i czasami w jej środku skutecznie mnie męczyły. Przy trzecim tomie musiałam odpocząć, bo miałam wrażenie, że znowu czytam to samo i przestałam dostrzegać niuanse, które zostały przygotowane przez autorów. Ci zaś, bawią się z Czytelnikami w „kotka i myszkę”, a czasami w „znajdź różnice”. Zaiste ciekawa to rozgrywka, bo to my jesteśmy na przegranej linii, a nie oni. 
„Gdy zapłaczą cykady” zainteresowało mnie, jednak zanim sięgnę po następne tomy, będę musiała się trochę zresetować i odpocząć od tych bohaterów. Planuję sięgnąć po kolejne, ale dopiero za jakiś czas. Za to, jeżeli szukacie thrillera, który czasami wzbudzi w Was niepokój, to ta seria jest naprawdę dobrym kandydatem do przeczytania. 

Za tomiki do opinii dziękuję

Po drugiej stronie okładki

7 komentarzy:

  1. Kolejna seria którą chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie jest to seria mangi, którą chciałabym przeczytać.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadal do komiksów oraz mang podchodzę trochę z rezerwą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na blogach widzę coraz więcej recenzji mang od wydawnictwa Waneko. Kuszą mnie, ale jeszcze nie zdecydowałam się żadnej przeczytać. Muszę przyznać, że ta seria nieco mnie do siebie przyciąga - lubię thrillery.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden tom przeczytałam i mnie nie porwał. Ale chcę niedługo dać szansę serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi ale manga to toalnie nie mój gust litaercki. Choć o ile dobrze pamiętam oglądałam bajki z mangi. Nie wiem czy pokemon i czarodziejka z księżyca nie należały do tego typu bajek. Czarodzijkę uwielbiam do dzisiaj. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  7. Widuję ją na półkach w Empiku, kilka razy na nią spojrzałam, ale thrillery to nie moja bajka ;) Z mang wolę romanse ;)

    OdpowiedzUsuń