[Manga, też książka] „Aniołowie Zbrodni” | Kudan Naduka & Makoto Sanada (1-3)


Anioł czy Zbrodniarz?


„Aniołowie Zbrodni” to nowa manga od wydawnictwa Waneko, która ma zaledwie cztery tomy wydane w Polsce. Będąc ciekawa tej historii sięgnęłam po nią, aby przekonać się, czy warto.

FABUŁA

Trzynastoletnia Rachel Gardner budzi się w dziwnym, osobliwym miejscu, którego nie zna. Dziewczynka szybko zauważa, że nie pamięta, co działo się z nią wcześniej i dlaczego znajduje się w dość sterylnym pomieszczeniu. Szukając wyjścia znajduje napis, który mówi jej o „odnalezieniu swojego prawdziwego ja”, a przy okazji musi przejść przez wszystkie piętra budynku, aby mogła się z niego wydostać. 
Dziewczynka rozpoczyna zatem swoją wędrówkę i szybko spotyka na swojej drodze psychopatę z kosą Zacka, który początkowo chce ją zabić, ale potem oboje idą na układ i stwierdzają, że Rachel pomoże wyjść Zackowi na powierzchnię, a jak już oboje odetchną świeżym powietrzem to chłopak ją zaszlachtuje swoją wdzięczną kosą. 
Oboje wędrują po piętrach szukając kluczy do coraz to kolejnej windy, aby udać się na wyższy poziom budynku, a na każdym z tych mijanych pięter spotykają innych psychopatów, którzy chcą zabić Rachel. 
Zack staje się jej obrońcą, ale nie oszukujmy się, robi to tylko dlatego, że chce się wydostać na powierzchnię. 

OPRAWA GRAFICZNA

Podobają mi się w tej mandze te kolorowe strony, których mamy kilka, zanim powrócimy do czarno białej rzeczywistości. W dodatku obwoluty w kolorach mrocznych, ale tez jaskrawych rzucają się w oko swoją tajemniczością. Jeżeli chodzi o samą mangę to jest ona narysowana w sposób bardzo kreskówkowy, czasami trochę niechlujny, ale ogólnie bardzo dobrze się to czyta i wchodzi szybko. 
Z dymkami też nie miałam problemów i nie musiałam specjalnie wychylać głowy, aby przeczytać coś, co było gdzieś tam w niekończącym się dymku. O dziwo tutaj tego nie było, aczkolwiek czasami na stronie były dwa zdania i tyle z dialogów. 

BOHATEROWIE

Tutaj mam problem. Nie wiem, czy lubię Zacka i Rachel, czy nie. Jak chłopak jest po prostu psycholem, który lubi zabijać, tak Rachel ma tak zmienne nastroje, że czasami miałam wrażenie, że albo czytam humorki kobiety w ciąży (bez obrazy dla kobiet w ciąży naturalnie), albo niestabilną emocjonalnie istotkę, która nie rozumie tego świata. 
Rachel raczej nie polubiłam. Zacka za to chyba lubię, chociaż też nie jestem tego pewna. 
Bardzo podobają mi się postaci drugoplanowe, które nasi bohaterowie spotykają na swojej drodze i to oni są chyba najlepszymi postaciami w całej tej historii. 

OPINIA OGÓLNA

„Aniołowie zbrodni” kojarzą mi się z grą komputerową. Musisz przejść dany poziom, żeby dostać się wyżej, a na samej górze czeka na ciebie wygrana i fanfary. Dobrym pomysłem jest słowo od autora, które dostajemy w każdej mandze, gdzie autor opowiada o pomyśle i wykonaniu. To czytało mi się bardzo dobrze i rozwiało dużo wątpliwości. 
Cała historia poza Rachel wydaje się być naprawdę ciekawa i przyznam, że będę chciała spróbować dalej czytać tę mangę, aby przekonać się, czy autor idzie w górę, czy może stacza się na dół. 
Póki co, jestem zaciekawiona i chce więcej. Jak wyjdzie po kolejnych tomikach, tego nie wiedzą najstarsi Indianie. Jestem jednak dobrej myśli. Bardzo ciekawi mnie, jak zostanie rozwinięta relacja między głównymi bohaterami, którzy chcą razem wyjść na powierzchnię, a przede wszystkim, jaki wróg kryje się na ostatnim piętrze przed wygraną. Mangę polecam, aczkolwiek póki co, nie napalajcie się na nią za bardzo, bo możecie się wtedy zawieźć. Najlepiej podejść do niej z chlodną głową. 

Za mangi dziękuję wydawnictwu Waneko

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz: