“When sinners kneel” – R. Scarlett


„They’ll skin you alive.”


Nigdy nie miałam okazji czytać paranormal romanse/erotic. Kiedy zobaczyłam okładkę „When sinners kneel” widzieliście moją reakcję na facebooku. Zapragnęłam przeczytać tę pozycję natychmiast. I w sumie nie minęły dwa dni jak miałam ją na czytniku. 
W chwili spokoju, kiedy mogłam przeczytać coś po angielsku, stwierdziłam „miejmy to już za sobą i spróbujmy.” 
Spróbowałam.
I w sumie to sama nie wiem, jak ma się ustosunkować.

Alexandra Harvey bardzo szybko została sierotą. Dziewczyna pracuje dla łowców, a konkretnie dla niejakiego Dale’a. Kradnie atropinę, którą dostawą zajmują się demony, aby następnie oddać ją swojemu szefowi, który sprzeda ją taniej na czarnym rynku i da jej kilka dolarów za fatygę. Dziewczyna zostaje złapana przez demony, kiedy ma raptem kilkanaście lat, a przez jej młody wiek, miast być zabita, zostaje przez Tensleya zabrana do siedziby demonów, która zwie się Jama. Mija parę lat i Lex wychodzi spod opieki demonów, ale przez brak pieniędzy musi zacząć pracować. Jedyne, co przychodzi jej na myśl to walki w Jamie. Walki demonów.
Lex jest pochłaniaczką dusz, która od trzech miesięcy się nie pożywiła, przez co stała się także słaba. 
Wchodzi na ring, aby wygrać walkę z inną demonicą, która jest od niej i psychicznie i fizycznie silniejsza. I kiedy młoda dziewczyna obrywa, walka zostaje przerwana. 
Savage, albo raczej Beau Knight – przystojny, wytatuowany i umięśniony inkub wchodzi na scenę i zabiera z niej Lex mimo jej oporu. 
O wszystkim dowiaduje się Tensley, który kategorycznie zabrania jej pojawiania się w Jamie. 
Lex jednak musi z czegoś żyć, wobec tego postanawia wrócić do Jamy, ale zacząć pracę, jako kelnerka. 
Beau widząc ją ponownie w tym miejscu dostaje szału, ale Danny – demon, który zatrudnił Lex stwierdza, że dziewczyna należy do niego. 
Pewnego dnia Beau, przychodzi do pracy i zabiera Lex siłą, a gdy idą do jej domu okazuje się, że Alexandra mieszka w rozpadającej się kamienicy, która grozi zawaleniem. 
Knight sam nie wie, dlaczego, ale proponuje jej zostanie u siebie, zanim nie znajdą czegoś lepszego. 
Lex zgadza się i to tutaj zaczyna się początek znajomości z Knightem. 
Młodzi zaczynają się dogadywać między sobą i rozumieć swoje dziwactwa. Beau proponuje, aby Lex pożywiła się na jego duszy, a dziewczyna po wielu błaganiach w końcu osiąga spełnienie i jej trening, aby stać się silniejszą dla samej siebie, zostaje rozpoczęty. 
Jednak nie wszystko okazuje się być czarno białe. 
Lex w barze, w którym została przez Danny’ego zatrudniona szuka śladów po swojej dobrej znajomej Dolores.
A kiedy prawda wychodzi na jaw, nawet sojusznik może być wrogiem. 


Pierwszy raz dostałam do poczytania paranormal romance. Zanim zapytacie, nie, nie przeczytałam opisu książki, bo widząc okładkę rzuciłam się na nią jak szczerbaty na suchary. W dodatki, kiedy zaczęłam czytać „When sinners kneel” byłam nieco zagubiona w historii i musiałam udać się na goodreads i poczytać chwilę o poprzednich książkach tej autorki. Okazało się, bowiem, że Tensley Knight to starszy brat Beau, którego historia została opisana w czterech książkach z serii „Blackest Gold”. Ale po szybkim researchu wróciłam do przerwanej lektury.
W sumie jak mam być szczera to nie żałuje, bo miło spędziłam dzień. 

Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Pominę tu fakt miliarda postaci pobocznych, które też robią naprawdę wiele w całej historii. Beau Knight mnie oczarował swoją bezczelnością, despotycznością i szczerością. Mimo tortur, jakie kiedyś przeszedł oraz zniszczenia w sercu, jakiego doznał dalej jest najlepszy w nielegalnych walkach i czerpie z tego satysfakcje. To bohater z cyklu: „nie chcesz iść sama? To pójdziesz przerzucona przez moje ramię.”. Jest naprawdę świetny. 
Alexandra z początku mnie irytowała, ale końcem końców mam do niej obojętny stosunek. Jest typową „fighterką”, która walczy o swoje i chce osiągnąć cel za wszelką cenę. 

Miło było poczytać o Tensley i Molly, ale bez znajomości poprzedniej serii muszę stwierdzić, że nie wiedziałam i tak za bardzo, o co chodziło, bo w sumie to cała ta demoniczna otoczka nie jest opisana tutaj tak dokładnie. Mam wrażenie, że autorka w poprzedniej serii dokładniej opisała cały ten świat i stwierdziła, że jak ktoś czyta „When sinners kneel” to zna pozostałe jej książki. Ja nie znałam, ale znowuż, aż tak to mi nie przeszkadza to, że ten świat nie jest rozpisany. Idzie to przełknąć. 

Sceny erotyczne są… w sumie to nie wiem. Bardzo długo nic się nie działo, ale podczas czytania, wyczuwalne były emocje między bohaterami. Dopiero, kiedy już przeszli na poziom wyżej autorka dała niezły pokaz swoich umiejętności i namiętność przeplatająca się z pożądaniem są tu na porządku dziennym. Akurat muszę przyznać, że zbliżenia w tej historii jest bardzo dobrze napisane. Kończąc stwierdzam, że „When sinners kneel” jest historią, która może być niezłą odskocznią od normalnych romansów. Jeżeli chcielibyście zacząć czytać paranormal romance to ja, będąc totalnym laikiem mogę Was upewnić, że na początek ta pozycja jest odpowiednia. Aczkolwiek ciągle zastanawiam się czy nie lepiej zacząć od „Blackest Gold”, a dopiero potem sięgnąć po historię kolejnego demonicznego brata. 


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuje autorce R. Scarlett.

Po drugiej stronie okładki

9 komentarzy:

  1. Dalej nie mogę się napatrzeć na tą okładke. I z chęcią bym ją przeczytała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Amazonie już jest i chyba nawet dalej po 0.99 $ wiec próbuj. Pamiętam, że nie możesz sie przekonać do czytania po angielsku, ale w końcu kiedyś trzeba zaczać. Zobacz, za tydzien będzie Damien ;D

      Usuń
  2. 'Paranormal romance' brzmi intrygująco i jeszcze ta okładka, ohy i ahy! Tylko jednak najpierw przeczytam wcześniejsze części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę miała na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całość fabuły wypada dość skomplikowanie i jakoś tak dziwnie. Dopiero będę rozpoczynać swoją przygodę z książkami po angielsku, więc raczej za to się nie wezmę, ale gdyby wyszła w Polsce to kto wie, może bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Z paranormal romance czytałam tylko dwie książki i nawet nie wiedziałam, że mam do czynienia z tym gatunkiem, więc brawo ja! Ale koniec końców podobały mi się-takie lekkie, niezobowiązujące odmóżdżacze, przyjemne w odbiorze. Myślę więc, że warto byłoby dać szansę twórczości tej autorki, ale chyba zacznę najpierw od serii, żeby ogarnąć cały ten magiczny świat, a potem móc cieszyć się "When sinners kneel".

    No, w końcu tu dotarłam. Dobrze, że mi się przypomniałaś, bo w całym tym natłoku spraw zapomniałabym tu wpaść. A tak to z przyjemnością zostaję tu na dłużej! *.*

    Pozdrawiam ciepło ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka rzeczywiście fantastyczna i gdybyś nie napisała, że to paranormal romance, to w życiu bym się nie domyśliła :D Mnie to na Dark romance wygląda prędzej. Niestety na okładce się kończy, bo fabuła niekoniecznie mnie intryguje. Może dałabym się skusić gdyby było polskie wydanie, ale w tych okolicznościach nie mam zamiaru jej czytać :( Po po samym opisie się gubię w bohaterach nie wiedzieć czemu, więc myślę że przy czytaniu po angielsku akurat tej książki, miałabym niemały problem :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze przyznam, że mnie też przyciąga sama okładka i tytuł. :D

    OdpowiedzUsuń