„Droga donikąd. Księga Bezimiennej Akuszerki” - Meg Elison


Jak dobrze, że są już dwa tomy.

Kiedy książki Meg Elison przewinęły mi się na Legimi pierwszy raz, zwróciłam na nie uwagę, ale nie zassałam ich na wirtualną półkę. Jednak kiedy podczas konwersacji na facebooku, ponownie zobaczyłam „Drogę donikąd”, stwierdziłam, że te książki prześladują mnie na tyle, że muszę po nie sięgnąć. Co z tego wyszło? Szaleństwo.

Sen nie zawsze oznacza, że obudzisz się w tym samym świecie.
Kiedy kładła się spać, świat wyglądał normalnie, kiedy się obudziła jej otoczenie było całkiem inne. Przeżycie apokalipsy to jedno. Przetrwanie w niej to zupełnie coś innego.
Przez chorobę, która objawia się gorączką na całym świecie umiera bardzo wielu mężczyzn i niemal wszystkie kobiety i dzieci. Ciąża dla kobiety jest wyrokiem śmierci, a spotkanie takowej jest niczym cud. Samotna akuszerka, która przeżyła rozpoczyna walkę o przetrwanie. Kobieta próbuje odnaleźć się w tej nowej, brutalnej rzeczywistości i znaleźć kąt, w którym będzie bezpieczna. W nowym świecie, kobiety okazują się być towarem. Mężczyźni skuwają je łańcuchami, trzymają na smyczy niczym psy, handlują nimi i używają, jak im się żywnie podoba.
Akuszerka postanawia stać się mężczyzną, aby nikt na nią nie zapolował. Szybko jednak okazuje się, że kobieta będzie musiała zostawić bezpieczną przystań, a swoje bezpieczeństwo przedłożyć na pomoc innym, potrzebującym kobietom.
Apokalipsa złamała świat.
Nie złamała jednak akuszerki.

Bardzo dawno nie wystawiłam książce maksymalnej oceny. Kiedy sięgnęłam po „Księgę Bezimiennej Akuszerki” na Legimi, nie minęła chwila, jak zamówiłam papierową wersję tego i od razu drugiego tomu. A gdy skończyłam historię Meg Elison, na goodreads z wielką radością wystawiłam 5/5. Co więcej, po skończeniu pierwszego tomu, od razu sięgnęłam po drugi i zasadniczo mogę napisać, że obie książki skończyłam w jeden dzień. A teraz czekam na tom trzeci i mam nadzieję, że będzie szybko na polskich półkach.

Meg Elison wpadła na genialny pomysł pokazania zawodu położnej w realiach postapo, kiedy choć wszystko dostępne jest na wyciągniecie ręki, to szanse na przeżycie wcale nie są duże. Uwielbiam książki, które dzieją się po apokalipsie, uwielbiam wizje autorów, którzy pokazują zniszczony świat, w którym żyjemy teraz. „Księga Bezimiennej Akuszerki” idzie dalej, bo nie mówi tylko o opustoszałych miastach, ale też o ryzyku ciąży, która może rozpocząć nowe pokolenie, choć szanse na to są prawie zerowe.

Główna bohaterka to kobieta odważna. Przeżyła w swoim życiu, jako położna wiele porodów i nic nie jest jej obce. Podczas wędrówki, jaką odbywa oraz spotkań z przypadkowymi ludźmi, którzy przeżyli, często rozpamiętuje Jacka - mężczyznę, który kiedyś był jej partnerem.

„Księga Bezimiennej Akuszerki” na ponad trzystu stronach porusza tematy ważne i ciężkie. Autorka pokazuje, jak nagłe zmiany w życiu mogła przeobrazić myślenie człowieka. Jeden stwierdzi, że jest homoseksualny, inny dołączy do roju – grona mężczyzn, dzielących jedną kobietę i ochraniających całą grupę, aby żyć w jakieś wspólnocie z innymi ludźmi, a jeszcze inny po prostu popełni samobójstwo. W książce Meg Alison, pokazała też mroczną wizję funkcji kobiety, jako inkubatora do utrzymywania dziecka.

Książka napisana jest w narracji trzecioosobowej, ale dodana jest do niej forma swoistego pamiętnika, która buduje klimat. Muszę przyznać, że byłam w tej pozycji od samego początku, do samego końca i nie mogłam się od niej oderwać. Warto wspomnieć, że przez całą pozycję, nie poznajemy imienia głównej bohaterki, zatem przeżywamy z nią wszystko, jako osoba, którą kobieta się staje. Zasadniczo, autorka mogła się kierować chęcią utożsamienia się z główną bohaterką, przez czytelnika. Jeżeli tak - wyszło jej to wyśmienicie.

„Księga Bezimiennej Akuszerki” rozpoczyna trylogię, która zabiera nas w świat postapo, gdzie umiejętności są nie tylko ważne, aby przetrwać. Pochłonęłam tę pozycję w kilka godzin i dalej siedzę w tym świecie, także kac książkowy jest po tej lekturze murowany. Zdecydowanie polecam!

Po drugiej stronie okładki

3 komentarze:

  1. Po takiej rekomendacji pozostaje tylko popędzić do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli jest kac książkowy to rzeczywiście musiała być ciekawa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie miałam kaca książkowego. Tutaj był. Naprawdę warto!

      Usuń