[Manga, też książka] „ Mistrz Romansu Nozaki”| Izumi Tsubaki (1-4)


Takiej formy się nie spodziewałam. 

Myślałam, że „Mistrz Romansu Nozaki” będzie mangą inną, niż dostałam, ale nie mogę napisać, że to co dostałam nie było złe. Niemniej jednak do tej mangi wracać nie zamierzam. 

FABUŁA 

Nozaki jest licealistą i obiektem westchnień większości dziewczyn w swojej szkole, ale to Chiyo Sakura, będąca jego bliską koleżanką postanawia wziąć byka za rogi i odważyć się powiedzieć prawdę o uczuciu, którym dąży Nozakiego. Kiedy dziewczyna z ogromnym stresem wyrzuca swoje uczucia do Nozakiego, ten daje jej swój autograf, który wprawia Chiyo w osłupienie. 
Okazuje się, że Nozaki jest autorem mang shojo, a przez nieporozumienie, jakie pojawiło się między Chiyo, a Nozakim wywiązuje się współpraca. Dziewczyna zostaje osobistą asystentką mangaki, a poza pomocą nad kolejnymi historiami, Chiyo chce zbliżyć się do swojego obiektu westchnień. Szybko okazuje się, że coraz więcej ludzi zaczyna dołączać do zespołu Nozakiego, nie tylko do pomocy, ale też jako inspiracja do kolejnych historii rysowanych przez tego licealistę. 

OPRAWA GRAFICZNA 

Tomiki tej mangi są wydane w większym formacie, niż standardowa manga. Podejrzewam, że to może mieć związek z tym, jak ta historia wygląda w środku. Całość dzieli się na akty, a te dzielą się na krótkie komiksy z tytułem, które choć łączą się w całość, to i tak są jakby oddzielne. Pierwsza strona jest kolorowa, a tak to nic więcej w kolorze tutaj nie ma. No i pod każdą obwolutą mamy mini historyjkę z bohaterami z mangi. Nie przeszkadzała mi ilość tekstu, ale przez zbyt proste rysunki i kadry, mam problem z podziwianiem tej mangi. Tak, dobrze czytacie. Z podziwianiem. Lubię oglądać piękne tła i kadry w historiach graficznych i tutaj niestety tego nie otrzymałam. 


OPINIA OGÓLNA 

„Mistrz Romansu Nozaki” to manga, która podobała mi się i jednocześnie nie podobała. Historia miała potencjał, a pomysł na umieszczenie licealisty, jako mangaki był ciekawy, jednak wykonanie nie spodobało mi się na tyle, aby kontynuować tę mangę. Nietypowe podanie historii dla jednych może być atutem, dla innych niekoniecznie. Trafiłam do tej drugiej grupy niestety. Niemniej jednak, historia przedstawiona w te mandze jest warta poznania. Swoją drogą, póki sami nie poznacie to nie będziecie wiedzieć, czy warto, czy jednak nie. Także zachęcam Was do przeczytania chociaż pierwszego tomu, jeżeli chcecie sprawdzić, czy „Mistrz Romansu Nozaki” jest dla Was. 



Za tomiki dziękuję wydawnictwu Waneko.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza