„Jak przeżyć koniec świata. Plan na niepewne czasy” - James Wesley Rawles


Apokalipsa coraz bliżej. 

„Jak przeżyć koniec świata” to kolejna książka od wydawnictwa Kompania Mediowa, z serii „Inwestuj w siebie”. Pozycję tę wzięłam z ciekawości, gdyż sama jestem osobą, która lubi mieć dziwne rzeczy w domu „w razie W”. 

James Wesley Rawles jest byłym oficerem amerykańskiego wywiadu wojskowego oraz założycielem sławnego w USA bloga survivalblog.com, który podobnie jak tak książka opowiada o metodach przetrwania. 

„Jak przeżyć koniec świata” rozpoczyna się dość pesymistycznie. Książka pisana w 2009 roku, wspomina o pandemii śmiertelnej grypy, która zmienia cały glob ziemski. Nie ukrywam, że autor nieco wyczuł temat, chociaż nie trzeba być z amerykańskiego wywiadu, żeby myśleć o takich rzeczach. Gdy już wpadniemy w ten pesymistyczny rytm, przechodzimy do przygotowań na apokalipsę. Rawles prowadzi nas po krok po kroku, opowiadając o zapasach wszelakiego rodzaju, które warto poczynić i po prostu mieć w domu, albo gdzieś w jego pobliżu. 

Z „Jak przeżyć koniec świata” można wyciągnąć całe mnóstwo rad, które przydają się w życiu codziennym. Autor nie wymyśla rzeczy niemożliwych (chociaż te także tutaj są), daje możliwość normalnemu śmiertelnikowi poczynić przygotowania, które kiedyś mogą okazać się zbawienne. 

Mam jednak problem z „Jak przeżyć koniec świata”. Owszem, jak pisałam wcześniej niektóre rady jesteśmy w stanie wykonać. Jednak z racji tego, iż książka napisana jest przez Amerykanina, większość rozdziałów jest napisana na standardy amerykańskie. Zasadniczo, najlepiej gdybyśmy wszyscy mieli bunkry ( tutaj to ładnie określone zostało jako azyl ) na odludnej pustyni, w której będziemy mogli mieć zapasy broni, amunicji, żywności i lekarstw, do tego cztery samochody, każdy na inny rodzaj paliwa, zapasowe agregaty i wiele innych cudów, których w naszym kraju albo nie jesteśmy w stanie posiadać, albo po prostu są one zabronione przez prawo. 
I to jest jeden i główny minus tej pozycji. 

„Jak przeżyć koniec świata” to książka, którą polecam w ramach sprawdzenia własnej wiedzy o przygotowaniach do końca świata oraz, jako typową ciekawostkę. Czy czerpałabym wiedzę z tej pozycji? I tak, i nie. Jak pisałam, niektóre rzeczy opisane w tej książce są sensowne w naszym kraju, inne nie mają racji bytu. Myślę, że warto jednak coś mieć, gdyby przyszła jakaś potężna awaria lub katastrofa. Ale nie dajmy się zwariować i róbmy zapasy z sensem i głową. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Kompania Mediowa.

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Możliwe, że po nią sięgnę. Co do minusa, to raczej nie możliwe, żebyśmy wszyscy mieli bynkry.

    OdpowiedzUsuń