„Strach to paskudne uczucie”



Nie znając twórczości Neila Gaimana nie wiedziałam, czego się spodziewać, gdy sięgałam po pierwszą książkę jego autorstwa. Kończąc tę pozycję… wzięłam kolejną.

W tym momencie muszę szczerze napisać, iż zostałam jedną z wielu duszyczek skradzionych przez twórczość brytyjskiego pisarza i jego rozwianych włosów.

Podczas ciemnej nocy, gdy gwiazdy pomagają oświetlać Księżycowi świat do jednego z domów włamuje się mężczyzna w czerni. Ma jedno zadanie – zabić. Większa część familii, która jest na celowniku zostaje zamordowana podczas snu, lecz gdy morderca udaje się do pokoju dziecięcego, w kołysce nie zastaje ostatniego członka rodziny. 
Chłopca, który był wrogiem numer jeden. 
Niemowlęcia, które uciekło z łóżeczka i zniweczyło sukces.

„-Martwi i żywi nie mieszają się ze sobą, chłopcze – rzekł jego towarzysz. – Nie jesteśmy już częścią ich świata ani oni nie są częścią naszego.”

Mały człowiek zmierza w górę wzgórza, w stronę cmentarza, który jest zamknięty o tak późnej porze. W jego głowie kłębi się wiele myśli, a on sam zastanawia się jak przedostać się przez bramę cmentarza. Nagle jednak, niczym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki otwiera oczy po drugiej stronie bramy. Widzi ludzi, którzy nie wyglądają jak ludzie, są przezroczyści i dziwni. Nie potrafi jednak mówić i jego los zostaje przypieczętowany przez zjawy i duchy miejscowego cmentarza. Postanawiają go przygarnąć i wychować jak swojego, a Nikt, bo tak chłopiec dostaje na imię otrzymuje Swobodę Cmentarza, jako pierwszy z żywych. 
Morderca zostaje wyrzucony z miejsca pochówku zmarłych przez dozorcę, który także jest duchem. Ślad po nim ginie, ale tylko na jakiś czas.

Nikt przeżywa przygody, jakich normalny człowiek nie byłby w stanie doświadczyć. Duchy uczą go rzeczy pożytecznych i tych mniej przydatnych, historii oraz odpowiedniego zachowania. Chłopiec wiele razy chce pomoc swojej cmentarnej rodzinie, przez co dość często wpada w tarapaty. Poznaje prawdę o sobie i każdego dnia patrzy tęsknie za bramę. 
Na świat, którego zwiedzić nie może. 
Do czasu, bo niebezpieczeństwo czai się w każdym cieniu i za każdym rogiem.

„Strach jest zaraźliwy, potrafi się udzielić. Czasami wystarczy, by ktoś powiedział, że się boi, i strach staje się prawdziwy.”

Historia ta wydaję się być zbyt nienormalna, aby mogła być prawdziwa i aby warto było ją napisać. Muszę Wam jednak oznajmić, że „Księga Cmentarna” jest świetną lekturą, która wciąga w świat Nikta Owensa i miejskiego cmentarza, a na koniec wypluwa jak niepotrzebną kość i nie wiadomo czy być szczęśliwym, czy smutnym z zakończenia.
Fabuła tej pozycji jest świetnie przemyślana, a cała gama duchów i zjaw, gdzie każda jest zupełnie różna od poprzedniej, mająca własny charakter, poglądy i reprezentująca inną warstwę społeczną pokazuje swój świat w książce i uczy chłopca o własnych przekonaniach.

Warto też skupić się na samym Niku Owensie, który jest chłopcem uważającym cmentarz za swój prawdziwy dom. Chłopiec nie wie nic o swoim życiu, nie zna imienia nadanego mu przez nieżyjących rodziców. Wszystko, co poznaje jest dla niego nowe, a duchy traktuje, jako swoja jedyną rodzinę. 
Brakowało mi jednak głębszego rozwinięcia postaci drugoplanowych, a są tutaj idealne fundamenty na stworzenie barwnej i bardzo „nieżyjącej” społeczności. 
Szkoda, że nie zostało to wykorzystane.

„Człowiek zawsze pozostaje sobą, to się nie zmienia. Ale on sam zmienia się nieustannie i nic na to nie poradzi.”

Chciałabym pochwalić wydawnictwo MAG za piękną oprawę graficzną książek Gaimana. Nowe wydania, pociągnięte nutką srebra, bądź złota z matowymi okładkami i śliskimi tyłami rzucają się w oczy z kilku metrów i przyciągają Czytelnika do siebie cicho rozkazując mu, aby uległ i zaopatrzył się w egzemplarz. Jestem oczarowana i podziwiam wykonanie nawet w tym momencie, gdyż „Księga Cmentarna” leży koło mnie. 
Owszem, okładka palcuje się niemiłosiernie, ale wystarczy przetrzeć ją lekko szmatką od okularów i ani śladu odcisków. Największym problemem jest dla mnie „język”, czyli materiałowa zakładka będąca integralną częścią książki. Rozdwaja się ledwo po muśnięciu, ale jest na to mniej brutalny sposób, niż podpalenie końcówek – skrawek taśmy klejącej i zrobienie płaskiego agletu na końcówce tasiemki. Nic się już nie rozłazi i nie niszczy.

Pierwsze spotkanie z Neilem Gaimanem uważam za wielce udane. „Księga Cmentarna”, mimo że pisana jakby pod wpływem, gdyż jest istną abstrakcją to świetny początek mojej przygody z tym autorem. Polecam każdemu, kto bał się sięgnąć po twórczość autora „Gwiezdnego pyłu”, albo nie był pewny czy chce to przeczytać. Z wielką radością sięgnę teraz po jego kolejną książkę i zgłębię się ponownie w świat stworzony przez Gaimana.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu

Po drugiej stronie okładki

7 komentarzy:

  1. Ja planuję kupić wszystkie książki autora, ale w swoim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się, czy to nie jest moja ulubiona książka Gaimana. Czytałam i cały czas myślałam, że to wszystko jest urocze. A jednocześnie bardzo mądre i przemyślane. Wydaje mi się nawet, że Księga cmentarna lepiej się sprawdzi jako literatura dziecięca niż Koralina.

    A co do braku rozwinięcia postaci drugoplanowych - myślę, że wtedy książka byłaby dużo grubsza i straciłaby swoją płynność. Wnikliwy czytelnik i tak rozpozna w pannie Lupescu wilkołaka, a w Sylasie wampira. Poza tym wilkołak karmiący dziecko zdrowym jedzeniem jest... uroczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można owszem, ale jednak chciałabym żeby to było bardziej rozwinięte, nie tylko oni ale ogólnie cała spoleczność cmentarna. No i ghule w połączeniu z postaciami historycznymi to jest mistrzostwo!

      Usuń
  3. Ostatnio widziałam na promocji w biedronce. Strasznie chciałam to przeczytać, bo okładka mi się podoba i podobno ją zachwalają.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D
    http://okularnicaczyta.blogspot.com/2017/11/siedem-dni-zmienio-sie-w-czternascie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam niczego tego autora i chyba nie są tooje gusta czytelnicze, ale okładki książek są świetne.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się w końcu przekonać do tego autora, po recenzjach widzę, że możliwe, że przypadłby mi jednak do gusty. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja swoją przygodę z Gaimanem zaczęłam od "Amerykańskich bogów", którzy momentami mnie zachwycali, a momentami miałam ich dosyć, ale nie żałuję :) A "Księga cmentarna" w tym samym wydaniu, co Twoje, na razie czeka w kolejce ;)

    OdpowiedzUsuń