wtorek, 17 stycznia 2017

„Mogę cię mieć, Raze?”




Raze, Raze, Raze patrzyłeś na mnie z półki przez tak długi czas. Prosiłeś, żebym Cię w końcu przeczytała. Uległam. I przepadłam.

Dziś żałuję, że szybciej nie sięgnełam po pozycję napisaną przez Tillie Cole. Szczerze żałuję, gdyż dawno nie rzuciłam wszystkiego, aby zasiąść do książki i oddać się jej całkowicie. Na 5 godzin. 

„Raze” opowiada o mężczyznie, który trafił do wiezienia i stał się maszyną do zabijania.            
Śmiercią. Zniszczeniem. Zagładą.
Jedyne co napędza go do życia to zemsta. Zemsta na człowieku, który skłamał. Zemsta, która będzie powolna, brutalna i słodka jednocześnie. Raze wyprany z uczuć i z przeszłości nie wie co się działo zanim trafił do piekła na Alasce. Po prostu żyje i pragnie zabić.

Kisa zaś, jest córką szefa rosyjskiej braci w Nowym Yorku. Żyje w klatce, choć krat tej klatki nie widzi. Jedyne czego pragnie to uciec z dala od tego swiata oraz od swojego narzeczonego, który jest mordercą bez sumienia. Do czasu aż spotyka na swojej drodze JEGO.

Jedno przypadkowe spotkanie, jedna śmierć sprawia, że dziewczyna chce poznać swojego wybawcę i łamie każdą zasadę, których wcześniej się trzymała, narażając się przed całą Bracią.

 I dobrze, bo do odważnych świat należy. 

Byli sobie przeznaczeni, chłopak i dziewczyna, rozdzielone dwa serca. Bóg pragnął zbadać, czy prawdziwa miłość przetrwa.  Chciał się dowiedzieć, czy wbrew przeciwnościom losu dwie połówki rozdzielonej duszy się odnajdą. Miną lata, oboje będą cierpieć. Oboje będą smutni. Jednak pewnego dnia, kiedy najmniej będą się tego spodziewać, ich ścieżki ponownie się skrzyżują. Pozostaje pytanie: czy te dusze się rozpoznają? Czy odnajdą drogę wiodącą z powrotem do miłości…?”

Książka głeboko odcisneła się na moim sercu, celowo nie zdradzam zbyt dużo z racji, że najlepiej sięgnąć po nią samemu i wkroczyć w ten brutalny świat śmierci i walk o życie. Ta pozycja jest ciężka, ale nie ze względów napisania, bądź historii. Jest ciężka, bo sprawia że człowiek najpierw nie może się oderwać, potem przeklina ją i nienawidzi, a następnie nie może przez nią zasnąć. 

Jeszcze nigdy w swoim czytelniczym życiu nie pałałam taką nienawiścią do postaci literackiej, jak tutaj. Nigdy nie wyklinałam i nie życzyłam najgorzej, żadnemu bohaterowi jak teraz. Mowa tutaj o Aliku, narzeczonym Kisy, który doprowadzał mnie swoim zachowaniem do białej gorączki.

Tytułowy Raze jest zniszczonym mężczyzną. Pustym w środku, bez uczuć, jednak Kisa sprawia, że wspomnienia zaczynają wracać. Jego zraniona dusza potrzebowała kleju, aby móc powstać jak feniks z popiołów. Sam bohater spodobał mi się od przeczytania początku lektury i nie stracił na wartości, aż do samego końca. Kisa zaś, jest dziewczyną, która cierpi. Cierpi z powodu braku miłości swojego życia, z powodu niesprawiedliwości jaką widzi na oczy i z powodu braku wolności, którą tak bardzo chce osiągnąć. Wydarzenia sprawiają, że dwie różne, zagubione dusze odnajdują się i łączą, aby być razem.

„Raze” jest przewidywalną lekturą. Od początku wiadomo kto jest kim. Jednak dlaczego tak jest, a nie inaczej dowiadujemy się w trakcie czytania. Zaś końcówka wciąga. Wciąga tak mocno, że już teraz uprzedzam, aby zrobić sobie dodatkową porcję kawy/ herbaty, dosypać ciastek do miski i dopiero potem zasiąść do dalszego czytania, bo jak już się minie decydującą stronę to nie idzie wstać, aż do samego końca.
Polecam każdemu kto chciałby przeczytać dark erotic, a nie miał jeszcze okazji. Nie jest to lektura brutalna do przesady. Owszem, są tutaj mocniejsze fragmenty, ale generalnie jest w miarę spokojnie, więc bardzo wrażliwe dusze tylko chwilami mogą dostać wyższego ciśnienia.

 Z ciekawością czekam na kolejny tom serii Poranione dusze, który ukaże się już niedługo, aby wkroczyć ponownie w mroczny świat walk o śmierć i życie.

„ Miłość to uczucie, Luka. Powstaje między dwojgiem ludzi. Dwojgiem ludzi, którzy nie potrafią o sobie nie myśleć, którzy myślą o sobie w każdej sekndzie, minucie i godzieni każdego dnia i nocy. Dwojgiem ludzi, którzy chcą spędzić razem resztę życia.”

Laure

4 komentarze:

  1. Pierwsza myśl - ej, może być spoko. A potem doczytałam o dziewczynie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Kisę polubiłam też od razu. Polecam jak masz 5h wolnego :) Bo czyta się to naprawdę szybko.

      Usuń
  2. Marzę by przeczytać te książke a po tej recenzji już nic mnie nie powstrzyma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się że namowiłam na przeczytanie! :)

      Usuń

Copyright © 2016 Po drugiej stronie okładki , Blogger