„Wrogowie” - Tijan


Kolejny sztos od Tijan?

A pewnie! Zresztą chyba nikogo to nie zdziwi, że „Wrogów” uważam za świetną książkę, skoro na tylnej części okładki znajduje się moja rekomendacja. Tijan należy do autorek, które biorę w ciemno. „Enemies”, czyli polskich „Wrogów” czytałam w 2019 roku przedpremierowo i w zasadzie nie sądziłam, że ta pozycja pojawi się na naszych półkach. A jednak! Wydawnictwo Papierówka pokusiło się o ten tytuł, co bardzo mnie cieszy, ponieważ „Enemies” podobnie jak „Teardropshot” są dla mnie jednymi z najlepszych jednotomowych książek od tej autorki.

Gdy cofniemy się do przeszłości Stone Reeves i Dusty będą sąsiadami i przyjaciółmi. Jednak przeszłość już dawno minęła, a rodzina Reeves'ów pokłóciła się z rodzicami Dusty, a jej ojciec stracił pracę w tejże kłótni. Na domiar złego jej mama potrzebowała kosztownego leczenia, a wszystkie plany, jakie Dusty miała posypały się w jedną sekundę. Stone, który był jej przyjacielem, odwrócił się od niej bez wyjaśnienia, a dziewczyna została sama.
Kilka lat później, Dusty zmienia uniwersytet, aby rozpocząć nowe życie. Chce zapomnieć o bolesnej przeszłości i zacząć żyć od nowa. Niestety, pomimo starań Dusty już na starcie obrywa prosto w twarz widokiem... Stone'a Reeves'a, który okazuje się być pupilkiem zarówno całej uczelni, jak i kampusu. Wydawać by się mogło, że gorzej być nie może, ale to kłamstwo. Kiedy na Dusty pada kolejna tragedia, jej wróg, chłopiec który ją zostawił, czyli Stone Reeves staje się dla niej bezpieczną opoką, wsparciem i na nowo przyjacielem.
Czy Dusty wybaczy Reeves'owi wcześniejsze zachowanie?
Czy dowie się prawdy o kłótni dorosłych, kiedy byli dziećmi?

„Wrogowie” to książka, której nie da się odłożyć. Poważnie. Jak już wejdziecie w ten świat i lepiej poznacie historię Dusty i Stone'a to chcecie wiedzieć więcej i więcej, aż do samego końca. Tijan w tej pozycji przeszła samą siebie i bardzo miło zaskoczyła.

Cały ten pomysł na wspólną przeszłość, z której bohaterowie brutalnie zostali obdarci przez konflikty ich rodziców to strzał w dziesiątkę. Mieliśmy zatem przyjaciół, którzy stali się wrogami, aby ponownie zostać przyjaciółmi, tylko tym razem ze zdwojonym uczuciem. Ponowna, odbudowywana relacja między Reeves'em, a Dusty nie należy do najłatwiejszego zadania, jednak los dając zło, daje też i dobro i tak oto w rozpaczy można zobaczyć przebłysk nadziei, która ponownie pobudzi do życia.
Ot, jak pobudziła ona Dusty.

Jeżeli zapytacie, czy Stone sprawił, że serce zaczęło mi szybciej bić to rozczaruje Was. Nie. Moimi faworytami u Tijan nadal są Mason z „Fallen Crest” i Cross z „Crew”. Niemniej jednak czytanie historii tej dwójki sprawiło mi ogromną radość. Ogólnie uważam, że Tijan bardzo dobrze odnajduje się w książkach jednotomowych. Są one o wiele bardziej emocjonalne i wciągające, niż serie. ALE! Serie za to mają lepszych bohaterów.

„Wrogowie” to udana pozycja, którą warto przeczytać, jeżeli jesteście fanami motywu hate-love oraz historii dziejących się na uczelniach i kampusach. Zresztą Ci z Was, którzy czytali już jakieś książki od Tijan, doskonale wiedzą w jakich klimatach pisarskich gustuje ta autorka i tutaj nic się nie zmieniło. Ja uważam że warto sięgnąć po ten tytuł i wcale nie dlatego, że lubię Tijan. Po prostu „Wrogowie” to pozycja dobrze napisana. Zarówno fabularnie, jak i emocjonalnie.

Po drugiej stronie okładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz