„Kepler 62. Część trzecia: Podróż” - Timo Parvela & Bjørn Sortland


Lecimy w kosmos!

Po zakończeniu drugiej części Keplera 62, nie mogłam się doczekać dalszego ciągu historii Jone i Ariego. Kiedy niespodziewanie przyszła do mnie paczka, w której znalazłam kolejne dwa tomy tej serii, czym prędzej usiadłam do nich, bo chciałam się jak najszybciej dowiedzieć, co dalej z naszymi wybrańcami, którzy dostali na barki misję, będącą ostatnią szansą dla ludzkości. 

Dzieci, które wygrały grę „Kepler62” i dostały się do tajnego rządowego projektu, który miał ich wynieść w kosmos w końcu mają okazję zostać prawdziwymi bohaterami. Przygotowania dobiegły końca, a dzieci ostatni raz mają okazję zobaczyć Ziemię, zanim wejdą do rakiety, która wyniesie ich w przestrzeń kosmiczną. Ari wraz z Jone z początku są zafascynowani możliwością poznania czegoś nowego. Czegoś, czego nie każdy może w życiu doświadczyć. Jednak, kiedy przychodzi do wejścia na statek kosmiczny, którego pierwszym przystankiem ma być ISS, chłopcy myślą o swojej mamie, której los zostanie przypieczętowany na kuli ziemskiej. Niemniej jednak ciekawość jest dla chłopców jest bardziej kuszącym kąskiem i końcem końców razem z innymi dziećmi i opiekunami udają się do rakiety, z której nie ma już odwrotu. A chwilę później dokują na ISS. 
Ari widząc podejrzane zachowanie Olivii, zaczyna odnosić wrażenie, że opiekunowie nie mówią dzieciom wszystkiego. 
Do tego dochodzi zniknięcie Marii, która powinna lecieć razem z dziećmi w kosmos. 
Zahibernowani bohaterowie zaczynają długą podróż na trzech żaglowcach, aby odnaleźć nieznany ląd, w którym będą mogli się osiedlić. 
Towarzyszy im nieznana kapsuła, która na pewno nie okaże się dodatkowym zapasem żywności. 
Czy Ari rozgryzie zagadkę, którą otrzymał przed wyjazdem?
Czy nasi bohaterowie dotrą do celu?


Ja myślałam, że kolejne tomy „Keplera62” będą tak samo świetne, jak pierwsze dwa, a okazało się, że autorzy podnieśli sobie poprzeczkę jeszcze wyżej! Trzeci tom „Podróż” to historia, która głównie składa się z pożegnania Ziemi i lotu w kosmos, a potem dalej do nowych planet. A, z racji że jestem fanką wszystkiego co ma w sobie kosmos tym tomem byłam oczarowana od samego początku, kiedy zobaczyłam pierwszy rysunek przedstawiający rakietę kosmiczną. 

Muszę przyznać, że autorzy zaskoczyli mnie pomysłem na tajemniczą skrzynię, która od razu wzbudziła moje zainteresowanie. Historia przedstawiona w tej części szybko się toczy i porywa od pierwszego rozdziału, a także zaskakuje na każdym kroku. 
Dodatkowo okraszona świetnymi rysunkami, podczas lektury wizualizuje to, co autorzy chcą nam przekazać w tekście i muszę przyznać, że ciągle mam uśmiech na twarzy, kiedy widzę włosy Ariego. Wygląda jak młody Einstein, albo jak dzieciak, który wsadził gwóźdź do kontaktu i połaskotał go prąd. 


Choć seria „Kepler62” sygnowana jest dla dzieci w wieku 9-11 lat, uważam że starsi będą się przy niej bawić równie dobrze. Osobiście bawiłam się świetnie czytając dalsze losy bohaterów ludzkości i z chęcią sięgnę po kolejne tomy. Czasami trzeba sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa i powrócić do dzieciństwa. „Kepler62” to pozycja, która nie tylko na to pozwala, ale też zapewnia przyjemną rozrywkę. 

Za egzemplarz do opinii dziękuję wydawnictwu Widnokrąg.

Po drugiej stronie okładki

1 komentarz:

  1. Pamiętam twoją poprzednią recenzję tej serii i moje zdanie w tej kwestii się nie zmieniło.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń