Pages

poniedziałek, 18 marca 2024

„Wiedźmy z Dechowic” - Piotr Jedliński


Opowieść o plagach, czarołowczych i sabatach.

Posiadam obie pozycje od Piotra Jedlińskiego, ale dopiero teraz dojrzałam do sięgnięcia po jedną z nich. „Wiedźmy z Dechowic” to opowieść fantasy o tytułowych wiedźmach, która rozgrywa się w polskiej wsi. Czy Lucyna, Mirka, Michalina i Elżbieta zdobyły moje serce?

Tytułowe wiedźmy, które są już dawno po pięknej młodości walczą z szalonym czarołowczym, przyrządzają mocne alkoholowe eliksiry, zmagają się z efektami ubocznymi własnych czarów oraz mierzą się z mocami zamkniętymi w pradawnych artefaktach. Kobiety spędzają też czas na sprzeczkach i godzeniu się, a w obliczu zagrożenia są w stanie przezwyciężyć wszystkie różnice i wymiany zdań, aby ramię w ramię stanąć do walki. Ale to nie jedyne zajęcia wiedźm. Lucyna, Mirka, Michalina i Elżbieta potrafią też rozwiązywać sprawy iście kryminalne, a także walczyć z plagą... prawie egipską.

„Wiedźmy z Dechowic” to satyra i karykatura polskiej wsi z połączeniem fantastyki. Nasze bohaterki swoje w życiu przeżyły, ale nawet na starość nie mogą odpocząć, ponieważ czarołowczy nie wybiera. Mogłoby się wydawać, że w polskiej wsi niewiele się dzieje – nic bardziej mylnego!
Wiedźmy nie mają czasu się nudzić, a coś takiego, jak opieka nad wnukami i robienie na drutach dla nich nie istnieje.

Książka Piotra Jedlińskiego posiada cztery rozdziały i jak się łatwo można domyślić, każdy z nich poświęcony jest innej wiedźmie, choć główny wątek jest wspólny. Dzięki temu możemy poznać Lucynę, Elżbietę, Mirkę i Michalinę osobiście i stwierdzić, która z wiedźm jest naszą ulubioną.

Piotr Jedliński podczas lektury zapewnia nam dużo śmiechu. Zasadniczo, cała historia utrzymana jest w wesołym i bardzo sympatycznym tonie. Jak na prawdziwą wieś przystało, mamy tutaj całą masę zabobonów, przesądów i tradycji, które w miejskim zgiełku już dawno zostały zapomniane.

Historia jest ciekawa, ale nieco za bardzo rozciągnięta. W dodatku drobny druk w wydaniu sprawił, że skończyłam tę książkę w ebooku na Legimi, gdyż moje oczy zaczynały odmawiać mi posłuszeństwa podczas czytania. Co więcej, myślę, że właśnie w ten sposób sięgnę po drugi tom przygód wiedźm.

„Wiedźmy z Dechowic” to swojska historia, w której dzieją się dziwy. Połączenie wiedźm w starszym wieku, polskiej wsi i fantastyki to coś, czego jeszcze na polskim rynku nie spotkałam. Piotr Jedliński miał świetny pomysł na fabułę, ale niektóre wątki są przegadane, przez co podczas lektury zaczynają męczyć. Niemniej jednak zachowanie gwary i naleciałości w języku bohaterów jest tutaj rozpisane bardzo realnie i nie ukrywam, wielkie brawa za to, bo mam wrażenie, że nie przyszło to autorowi „ot tak”. Sięgnę po drugi tom, ponieważ jestem ciekawa, co spotka wiedźmy i czy Piotr Jedliński zachował klimat, który zapewnił nam w tej części.