Horror z opowiadaniami?
Książka Nathana Ballingruda była ostatnią, przed przerwą od horrorowej serii wydawnictwa MAG, jaką postanowiłam przeczytać. Wprawdzie na półce stoi więcej lektur z tego cyklu, ale muszę zrobić przerwę, aby podejść z nową energią do kolejnych pozycji horrorowej serii.
Nagrodzony Shirley Jackson Award zbiór opowieści gotyckich i niesamowitych Ballingruda bada najmroczniejsze i najbardziej samotne zakamarki współczesnego amerykańskiego życia. Opowieści Ballingruda to historie miłosne. Jak również o potworach. Czasami te potwory to wampiry albo wilkołaki. Czasami noszą twarze rodziców, kochanków, braci, byłych żon – albo twarze, które widzimy w lustrach. Ludzie w tych opowieściach – byli więźniowie, samotni rodzice, robotnicy bez pracy, dzieciaki zafascynowane ekstremizmem – są osamotnieni, a miłość i pragnienie bliskości popychają ich do desperackich czynów. Czasami upadają, czasami zyskują odkupienie. Zawsze są jednak wyraźnie, cudownie, przerażająco ludzcy, nawet w swoich najbardziej potwornych czynach.*
„Potwory północnoamerykańskich jezior” to pozycja, którą ciężko ocenić. Głównie dlatego, że jest to lektura z opowiadaniami, a te, jak wiadomo, raz są lepsze, raz gorsze. Nathan Ballingrud w swojej książce pokazuje nam ludzi i problemy, a każde z tych opowiadań ma w sobie element fantastyczny, nadprzyrodzony. Bohaterami tych opowiadań są postaci, które przeżywają własne dramaty, a my, jako czytelnicy niejednokrotnie mamy okazję odczuć ich sytuację i skłonić się do refleksji, bo wszystkie te problemy i dramaty są bardzo przyziemne.
Ballingrud buduje niesamowicie mroczny klimat, a my zostajemy rzuceni na głęboką wodę i razem z bohaterami zanurzamy się jeszcze głębiej w całą historię. Styl pisania autora jest niezwykle oryginalny i ciekawy, na bardzo wysokim poziomie. Szkoda tylko, że te opowiadania są dość krótką formą, ponieważ odnoszę wrażenie, że dopiero przy dłuższej fabule Ballingrud może pokazać, jak świetnym autorem jest i, jak dobrze odnajduje się w swoich opowieściach.
„Potwory północnoamerykańskich jezior” to lektura, która zachwyci, ale też zmęczy. Wszystko zależy od opowiadania, jakie mamy okazję czytać. Jedne z nich są naprawdę fascynujące, inne budzą zawód, bo mogłyby być napisane w innym, lepszym klimacie. Jednak czy warto sięgnąć po tę pozycję? Uważam że tak. Szczególnie, jeżeli cenicie sobie literaturę grozy, która budzi niepokój w nieco inny sposób, niż standardowe horrory.
*opis ze strony wydawnictwa
