Pages

wtorek, 9 kwietnia 2024

„Upadek Númenoru ” - J.R.R. Tolkien


Jest sukces!

Z dniem, w którym piszę tę opinię muszę się Wam pochwalić, że OBEJRZAŁAM pierwszą cześć „Władcy Pierścieni”. Wprawdzie na trzy razy, ale liczy się wytrwałość! Stwierdzam jednak, że książki Tolkiena wchodzą mi lepiej, niż filmy na ich podstawie i tym oto sposobem „Upade Númenoru ” przeczytałam tak szybko, że nawet nie spostrzegłam się kiedy.

J.R.R Tolkien przez całe życie określał Númenor, jako mroczną i trudną historie. Fani, musieli zadowolić się strzępkami informacji, jakie są we „Władcy Pierścieni”, czy dodatków opowiadających o wykuciu Pierścieni Władzy i rosnących wpływach Saurona.
Dopiero po śmierci ojca, Christopher Tolkien postanowił wejść głębiej w świat Númenoru. Najpierw opublikować Silmarillion, który ponownie obudził pytania, ale też dał możliwość opowiedzenia Drugiej Ery. Kolejne wzmianki pojawiły się w „Niedokończonych opowieściach Śródziemia”, a potem w monumentalnej dwunastotomowej Historii Śródziemia, w której to syn Tolkiena postanowił podzielić się brudnopisami ojca i historiami, których wcześniej nikt nie widział.
Teraz Brian Sibley, trzymając się chronologii z „Rachuby lat” złożył nową kronikę Drugiej Ery Śródziemia, opowiedzianą słowami J.R.R. Tolkiena, czyli samego mistrza i ojca całego uniwersum.

„Upadek Númenoru ” to aktualnie najładniejsza książka, jaką wydało wydawnictwo Zysk i s-ka z serii Tolkiena. W środku znajdziemy piekne rysunki Alana Lee, które oddają sceny, będące opisywane w rozdziałach. Same rozdziały są i długie i krótkie, co też jest na plus, ponieważ jak prawdziwy czytelnik, można sobie podzielić: „tylko jeden rozdział”.

„Upadek Númenoru ” to historia pełna mrocznych czasów, dokładnie tak, jak mówił o tym sam Tolkien. To właśnie tutaj, mamy okazję zobaczyć od podstaw powstawanie Śródziemia. Zobaczyć walkę dobra ze złem. Jakby tego było mało, mamy też cały poczet władców oraz poznajemy faunę, florę i obyczaje Númenoru. Wszystko to pokazuje, jak drobiazgowym pisarzem był Tolkien i, jak bardzo miał przemyślany cały świat, który stworzył. Szczerze? Jak tak teraz staram się to objąć mózgiem to jest to niesamowite. Zaczynam odnosić wrażenie, że znamy tylko może ciut więcej, niż czubek góry Śródziemia, żeby nie napisać lodowej, z tego, co chodziło Tolkienowi po głowie.

Kolejna książka z serii Tolkienowskiej w nowym wydaniu od wydawnictwa Zysk i s-ka to idealny prezent dla każdego fana autora. Szczególnie, jeżeli ów fan uwielbia zagłębiać się w świat Śródziemia i poznawać go od środka. Zostawiam Was zatem z decyzją odnośnie sięgnięcia po „Upadek Númenoru” (bądźcie na tak), a sama idę zrobić pierwsze podejście do drugiej, filmowej części „Władcy Pierścieni”. Trzymajcie za mnie kciuki!