Pages

sobota, 12 września 2026

„Władca Dżinnów” - P. Djeli Clark


Czarujemy?

„Martwy Dżinn w Kairze” był pozycją cienką, ale na tyle budzącą zainteresowanie, że sięgnęłam po „Władcę Dżinnów” niemal zaraz po zakończeniu prequela. Czy pierwszy tom serii „Dead Djinn Universe” jest ciekawy?

Chociaż Fatma el-Szrawi jest najmłodszą kobietą pracującą w Ministerstwie Alchemii, Uroków i Istot Nadprzyrodzonych, to z pewnością daleko jej do bycia nowicjuszką. Dlatego, kiedy członkowie tajemnego bractwa zostają zamordowani, to właśnie ona zostaje przydzielona do tej sprawy. Morderca podaje się za al-Dżahiza, który pięćdziesiąt lat wcześniej przekształcił świat za pomocą przejścia, które połączyło wymiar ludzki i magiczny. Posługując się niebezpiecznymi nadprzyrodzonymi zdolnościami, wzbudza niepokoje na ulicach Kairu, które grożą rozlaniem się na arenę światową. Agentka Fatma musi szybko rozwikłać tajemnicę i przywrócić spokój w mieście, albo pogodzić się z faktem, że jej przeciwnik jest dokładnie tym, kim być się wydaje.

„Władca Dżinnów” zaczął się z przytupem. Zapragnęłam nie odrywać się od tej książki. Niestety, im głębiej w las, tym gorzej, aż w pewnym momencie po prostu zaprzestałam czytania i zrobiłam sobie przerwę od tej powieści, aby przeczytać inne książki. Do teraz zastanawiam się za co ta pozycja otrzymała nagrodę Nebuli. Może za świat?

Bo jeżeli mówimy o świecie, stworzonym przez P. Djeli Clark to nie można odmówić mu oryginalności. Do tego stopnia, że niektóre fragmenty były na tyle mocno zaciągnięte z kultury arabskiej, że trzeba ją trochę znać. Zdecydowanie jest tutaj potencjał, który można było wykorzystać o wiele lepiej, niż zostało to zrobione. Szkoda. No szkoda straszna. Piszę to z ubolewaniem, bo liczyłam na naprawdę dobrą lekturę.

Jestem zawiedziona tym, jak świetnie zapowiadająca się lektura, została pozycją nudną do bólu. Do tego stopnia, że nawet finałowa walka nie wywołała we mnie większych emocji. Całość źle się klei, a wiele razy miałam wrażenie, że autor nie do końca wie, jak działa policja i detektywi. Czyta się to w miarę szybko, choć musicie być przygotowani na ślimacze tempo akcji, które niestety jest bardzo męczące. Jak tak teraz myślę, to dwie przerwy w czytaniu tej pozycji byłyby lepsze, niż jedna. Z drugiej strony chyba nie na tym polega czytanie książek, aby robić sobie od nich przerwy?

„Władca Dżinnów” to pozycja pełna potencjału, który nie został nawet w części wykorzystany. Po ciekawym prequelu, oczekiwałam książki pełnej magii i elementów nadprzyrodzonych, które naprawdę wyrwą mnie z butów. A przede wszystkim akcji i zagrożenia dla całego świata. Głośno było na początku, a potem zrobiło się przeraźliwie cicho. Czytałam gorsze książki, niż historia Fatmy, ale „Władca Dżinnów” nie znajdzie się w pozycjach, które chce powtórzyć, albo które mogę polecić, mimo mankamentów. Po prostu nie.