Pages

niedziela, 1 marca 2026

„Monstressa. Tom drugi: Krew” - Marjorie M. Liu & Sana Takeda


Zanurzamy się głębiej.

Po skończeniu pierwszego tomu „Monstressy” od razu sięgnęłam po drugi. Czy historia Maiki Półwilk rozwija się, czy może stoi w miejscu?

FABUŁA

Maice Półwilk udaje się uciec przed pościgiem. Chociaż na chwilę dziewczyna ma spokój. Na bardzo krótką chwilę, ponieważ nadal musi uciekać. Ludzkie potwory ścigają Maikę, aby dorwać fragment rozbitego na części artefaktu, który może zaważyć o wygranej, której ze stron konfliktu w powoli nadchodzącej wojnie. Maika razem ze swoimi towarzyszami, czyli Lisiczką Kippą i kotem Renem udają się na statek, który zaprowadzić ma ich na wyspę, na której wcześniej przebywała matka dziewczyny. Płynąc tam, Maika myśli, że dowie się czegoś nie tylko o swojej przeszłości, która ciągle odwiedza ją w snach, ale też bardziej pozna demona, który się w niej przebudził.
Czy aby na pewno?

OPRAWA GRAFICZNA

Nic nie będzie tutaj zaskoczeniem. Drugi tom prezentuje się na takim samym poziomie, jak pierwszy. Nadal jest to naprawdę ładnie narysowany komiks, w którym diabeł tkwi w szczegółach. Momentami za dużo tekstu w dymkach, po raz kolejny doprowadzało moje oczy do rozpaczy, ale historia warta jest każdego bólu. Zresztą nie tylko ona, bo też i wykonanie. Steampunk, art-deco i delikatne nuty dalekiego wschodu – wszystko to sprawia, że „Monstressa” zachwyca swoim wyglądem i zatrzymuje na dłużej.

OPINIA OGÓLNA

Drugi tom prowadzi nas w niebezpieczną grę, w jaką przychodzi grać Maice. Przed dziewczyną wiele wyzwań i problemów, a każdy jej ruch jest bacznie obserwowany zarówno przez wrogów, jak i przyjaciół. Pytanie tylko, czy dziewczyna ma jakichkolwiek sojuszników w tej walce, którzy będą w stanie naprawdę jej zaufać? Szczególnie po tym, kiedy ujawnił się jej potwór.
Nadal jest tutaj ogrom tajemnic, nadal wszystko pięknie tu wygląda. I nie pomylicie się, jeżeli pomyślicie, że zapewne czytam już następną część. To prawda. Pisząc tę opinię jestem właśnie na trzecim tomie, ale nie myślcie, że Wam coś zdradzę.
„Monstressa” to komiks wybitny swoim pomysłem i wykonaniem, ale też wymaga cierpliwości. Chociaż mamy tutaj akcję, to jest ona niebywale krótka, a cała otoczka sekretów i tajemnic może przyprawić o zniecierpliwienie. Nie da się ukryć, że Liu dawkuje nam informacje, abyśmy byli zdesperowani sięgnąć po kolejną część. Czy mi się to podoba? W sumie bez różnicy. I tak na półce czekają wszystkie dotychczas wydane tomy tego komiksu, zatem pójdę tym torem dalej i oddam się lekturze trzeciej części. A jeżeli jeszcze nie sięgnęliście po pierwszy to już dawno powinniście.