Pages

wtorek, 26 marca 2024

„Bezlitośni Bogowie” - Emily A. Duncan


Ciemność.

„Niegodziwi Święci” byli lekturą, która zabrała mnie w naprawdę mroczne klimaty, co poskutkowało tym, że kiedy tylko zamknęłam pierwszą część trylogii „Something Dark and Holy” to moje dłonie chwyciły drugą, aby jak najdłużej pozostać w ciemności, którą uwielbiam. Emily A. Duncan zawirowała światem naszych bohaterów.

Nieustannie rozdzierani przez konflikty, dziewczyna, książę i potwór odkrywają, że ich losy zostały nieodwracalnie splecione. Ktoś, albo coś nimi manipuluje. Głosy, które Serefin słyszy w ciemności to te, które Nadia uważa za swoich bogów, a Malachiasz za wszelką cenę pragnie spotkać. Ów głosy chcą władzy w tym świecie i nie zamierzają dłużej milczeć.
Nadia przestaje wierzyć swojej magii, Malachiasz prowadzi samotną walkę z tym kim, albo raczej czym się stał, a Serefin próbuje uciszyć głosy, które nie należą do niego. Ciemność nigdy nie działa w pojedynkę, a świat, w którym przyszło żyć naszym bohaterom staje się jeszcze bardziej niebezpieczny i mroczny.

Od czego tu zacząć? W tej książce tyle się dzieje, że nie ma szans, aby wszystko dało się ubrać w słowa i umieścić w opinii. „Bezlitośni Bogowie” to pozycja, której tytuł mówi wiele o tym, co znajdziemy w środku. I to tak serio.

Fabuła w drugiej części nie zwalnia nawet na moment. Cały czas coś się dzieje, cały czas nasi bohaterowie walczą ze sobą, tylko każdy na innej płaszczyźnie. I to wszystko tutaj jest. Możemy każdego z bohaterów poznać osobiście i razem z nimi walczyć z ich demonami. Oczywiście nadal mamy tutaj tło wojny między dwoma krainami, Sępów i wszystko to, co znamy z pierwszego tomu. Fakt faktem, nie brakło tutaj kilku nieścisłości politycznych, ale akurat polityka w książkach nigdy nie jest czymś, co mnie interesuje, więc tutaj nie zwracam na takie błędy większej uwagi.

Emily A. Duncan potrafi w zachwycający sposób połączyć mitologię słowiańską z wymyśloną przez siebie historią. Świat w „Bezlitosnych Bogach” jest mroczny, gotycki i wyjątkowo zabójczy. Czuć ciemność z każdej kartki, która wylewa się ze stron. Coś pięknego. Warto wspomnieć o bohaterach, którzy nie są bezbarwni. Każda z postaci ma swoje wady i zalety, każda z nich przeżywa wszystko inaczej, co jest piękne. Takie drobiazgi budują klimat i nastrój, który sprawia, że książkę czyta się szybko i nie można się od niej oderwać.

„Bezlitośni Bogowie” to udana kontynuacja „Niegodziwych Świętych”. Mam nadzieję, że wydawnictwo Zysk i s-ka planuje wydać u nas trzeci i ostatni tom tej serii, ponieważ chciałabym zakończyć przygodę z bohaterami i poznać ich los. Naprawdę, ale to naprawdę polecam Wam tę pozycję, jak i całą trylogię. Takiej ciemności, jak tutaj w żadnej książce nie znajdziecie.